Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 kwietnia 2022

Szary moherkowy, gryzący...

Witajcie w tą zimną u mnie niedzielę:) Prezentuję szary moherowy sweterek akuratny na dzisiaj mocno gryzący i za razem ciepły. Wbijające ostre włókna pobudzają ukrwienie...Haaahaaa
Wersja robocza, czyli ja w ferworze walki z robótką:))
Wersja ukończona, pozytywnie z małym niuansem swetr chce mnie pożreć :)) Finał: oddaje go siostrze. Siostra z radością przyjmuje prezent i trzyma go w zamrażalniku aby pozbyć się ostrych zębów włóczki :)) Powaga-wieczorem wkłada do lodówki, rano ubiera do pracy i mówi że działa. Wierzę na słowo, ja nie praktykowałam Hii...Hiii Macie jakieś sposoby na agresywną przędze?
Z początku roku odkryłam z ogromną radością nowego dla mnie autora Marcina Pilis. Dwie książki, dwie inne w akcje, inne na płaszczyżnie czasu. Ale oby dwie łączy okrucięstwo mordu, bezsensownej chwili bytu człowieka na ziemi w obliczu krzywd jaki niesie za sobą system narzucony prze silniejszych, mocniejszych (?) To miłość, wzajemna trwoga i radość bohaterów...bo tak toczy się życie. Książki Marcina Pilis to obrazy budowane słowem.Słowem nienachalnym, subtelnym. Dlatego polecam książki. Tylko zastanawia mnie jedno:-w dobie dzisiejszych wydarzeń potraficie czytać książki o tematyce wojennej? Ja mam z tym problem.
Pozdrawiam:))Ewa

poniedziałek, 5 marca 2018

Entrelak po raz pierwszy

Moje pierwsze zmagania z entrelakiem są jak najbardziej pozytywne.
Wzór prosty, relaksujący. Przy doborze odpowiedniej włóczki efektowny i nie nużący. Czyli taki jak lubię:)
W założeniu miałam pokazać efekt końcowy ale nie wiem kiedy to nastąpi ze względu na pogodę.
Póki co moja modelka natchnęła mnie na parę fotek.


 Niespiesznie sobie dziergam entrelakowe swetro-ponczo z efektem wielkiej niewiadomej.
Przydałby się nowy sweter na nadchodzącą wiosnę ale nie wiem czy będę się dobrze czuła w tak obszernym wdzianku.
W ostateczności dokończę dzieła w radosnej twórczości koca. Włóczka ciepła, miękka, kolory pasują. Wzór jak najbardziej na pled. Będzie jak znalazł do okrycia przed TV.


Z doborem książek ostatnio jakoś tak słabo.
Nie pierwszy raz, nabita w butelkę super recenzjami przeczytałam Za zamkniętymi drzwiami
Nominacja:Książka Roku Lubimyczytać.pl w kategorii thriller.
I Wiecie co? Gdybym mogła przyznać nagrodę za najgorszą książkę to ta zdobyłaby pierwsze miejsce, oczywiście na mojej liście.
Nie wiem co mnie bardziej denerwuje, że była zbyt nudna, słabo napisana czy z powodu umieszczenia jej na liście do nominacji (?)

Zachęcona Muzą Jessie Burton która podobała mi się ogromnie sięgnęłam po pierwszą książkę
autorki Miniaturzystka i niestety. Po mozolnym przewróceniu kolejnej strony (a dałam jej sporo czasu, ponad 300 str.)
stwierdzam, że jest mi z nią nie po drodze, a w ogóle to ja już miałam do niej jedno podejście z takim samym skutkiem.
Wniosek: nie koniecznie dobre są wszystkie książki jednego autora.

Przestałam już kombinować i wzięłam pierwszą lepszą książkę z czytnika. Wiedziałam o niej tylko tyle: że o miłości.
I jakie moje miłe zaskoczenie, gdy okazuje się tą lepszą.  Lekturą mile wciągającą.
Ostatni list od kochanka Jojo Moyes to wspaniała historia o emocjach,
Można by było powiedzieć, że to już było: trójkąty, zdrady, namiętność...ale przecież miłości nigdy dosyć i to jeszcze w tak piękny sposób napisanej.
Nie ma w niej nic z Harlekina ani z literatury erotycznej. To literatura piękna w przelana w słowa i prawdziwe życie, choć nie koniecznie zawsze nasze.


Dziergam z Dropsa Big Delight
To jedna z włóczek, którą docenia sobie moja sunia ze względu na zawartość wełny. Lubi się wtulać, gdy robię na drutach.
 Brzmi to trochę jakby pies był krytykiem kłębków wełnianych :DD
Takie mam czasem wrażenie, bo te z wełny muszę przed nią chować. Nie jeden już zmemlała w swoim pysku.
Ciekawe: tych zwykłych nie tyka:)


 Polecam:)


Pozdrawiam:)Ewa

wtorek, 3 stycznia 2017

Podsumowanie roku 2016

Czytając książki zawsze panował u mnie chaos. W sensie, że mało kiedy czytałam serie. Jak już to z dużymi przerwami czasowymi co nie miało zbyt spójnej stałości w odbiorze i często wpadały w moje ręce nie zbyt przemyślane książki, które wcześniej niż później zostawały porzucane. Przez co miałam poczucie straconego czasu.
Z początkiem roku 2016-go postanowiłam to w miarę uporządkować z myślą: mniej przeczytam więcej zapamiętam, mniej gniotów w mojej ręce.
I miało to ogromny sens. Jak widzicie wśród paru pojedynczych książek znalazły się serie z których ogromnie jestem zadowolona.

Książka roku? Spytacie...
Nie mam takiej, bo i debiut pani Łepkowskiej był super i odkrycie Wojciecha Dutki przykuło mnie w fotelu, a Kinga Dębska rozśmieszyła i dała chwilę refleksji.
Kontrowersyjny temat regulaminu tłoczni dał wiele do myślenia.
Czas z bohaterkami Stulecia Winnych był pięknym, choć czasem niepokojącym przeżyciem. To samo tyczy się dwóch części Zborowskiego.
Ósme życie to wzruszająca saga  która w mojej świadomości pozostanie na długo w mojej pamięci, choć tom drugi trochę mnie znużył.
Postać Fina jak i wątek sensacyjno- kryminalny z wyspa Lewis zafascynował mnie na tyle, że przeczytałam wszystkie części.
Przyjemnością było czytać Róże Północy, choć pierwsze spotkanie  z autorką mnie rozczarowało. A była to książka pt. Dom orchidei.
Katarzynę Bonde doceniłam sobie dopiero w formie audiobooka.
Plastyczny i barwny język Tomka Michniewicza zabrał mnie na wędrówkę między innymi po Nepalu, Indiach, byłam w Chinach i Tajlandii , odwiedziłam Malezję oraz Singapur.
A wszystko przez to, że książkę poleciła mi jedna z Was blogerek, za co jestem ogromnie wdzięczna.
Rozczarował mnie Uczeń architekta, na którego czekałam. Bardzo lubię tę autorkę i cenię sobie przeczytane do tej pory jej książki. Niestety ta mi nie spasowała. Ale polecam fascynatom serialu Wspaniałe stulecie. Barwne czasy i krwawa historia sułtana Sulejmana Wspaniałego mogą znowu powrócić na kartkach tejże książki.

Trzydzieści książek przeczytanych...dla jednych to może nie wiele, dla nie których jedna to za dużo.
Ja wiem jeno, że magia książek jest piękna, szczególnie ta, która pochłania nas bez reszty.
I takiej właśnie literatury Wam życzę na Nowy Rok 2017



1.   Półsłówka Blanca Busquets **
2    Regulamin tłoczni John Irving ***
3.   Palmy na śniegu Luz Gabas **
4 .  Trzy odbicia w lustrze Zbigniew Zborowski cz. I ***
5 .  Pąki lodowych róż Zbigniew Zborowski cz. II ***
6.   Czarny dom Peter May Cykl: Wyspa Lewis (tom 1) *
7.    Dziewięć dni  Gilly Macmillan **
8.   Nie mów nikomu Harlan Coben*
9.   Człowiek z wyspy Lewis Peter May Cykl:Wyspa Lewis (tom 2) **
10.  Burza piaskowa James Rollins Cykl:Sigma (tom 1) ***
11.  Moje córki krowy Kinga Dębska ***
12.  Stulecie Winnych Ałbena Grabowska Cykl: Stulecie Winnych (tom 1) ***
13.  Stulecie Winnych Ałbena Grabowska Cykl: Stulecie Winnych (tom 2) ***
14.  Stulecie Winnych Ałbena Grabowska Cykl: Stulecie Winnych (tom 3) ***
15.  Samsara Tomek Michniewicz **
16.  Dom orchidei Lucinda Riley
17.  Pani mnie z kimś pomyliła Ilona Łepkowska ***
18. Przeznaczeni Katarzyna Grochola ***
19. Jezioro tajemnic Peter May Cykl: Wyspa Lewis (tom 3) *
20. Wyspa Victoria Hislop ***
21. Genialna przyjaciółka Elena Ferrante Cykl: Genialna przyjaciółka (tom 1) *
22. Dom duchów Isabel Allende
23. Krótka książka o miłości Karolina Korwin-Piotrowska
24, Czerń i purpura Wojciech Dutka ***
25. Ósme życie (dla Brilki) Nino Haratischwili (tom 1) ****
26. Róża północy Lucinda Riley **
27. Niemowa Michael HjorthHans Rosenfeldt *
28. Ósme życie Nino Haratischwili (tom 2 ) ***
29.


Obok dobrej książki, jak wiecie zawsze leży motek włóczki.
W ubiegłym już roku włóczka nawijała się najczęściej na druty i powstało parę fajnych sweterków.

Mój ulubiony to to powtórka z jesieni tu
Moja duma to pierwszy mężowski tu
Odkryłam i polubiłam włóczkę ALIZE  lanagold fine i ciepły 49% wool /51% acrylic tu
Myślę, że rodzina  z chust, szali i czapek jest zadowolona i myśli o mnie ciepło w zimne dni....


Rok 2016...rok radości i miłości
Na nowo odkrywałam góry i pokochałam ich piękno.
Nauczyłam się nowej metody tworzenia koronek metodą frywolitkową. Nie powiem trochę to trwało, bo i mozolna to praca. Niestety nie przynosi mi ona tak wielkiej satysfakcji jak druty, czy szydełko. Nie mówiąc o miłości do książek:D
Sama jeszcze nie wiem w jakim to kierunku moja nowa umiejętność zmierza:)

Dużo się działo...malowałam, przerabiałam, odnawiałam, remontowałam. To ostatnie oczywiście rękami fachowców. Jednym słowem: wiłam gniazdo
Końcem roku czekał mnie czas ważnej decyzji. Ale...dojrzewałam do niej dziesięć lat...więc co to za decyzja(?) NAJWAŻNIEJSZA!

Z Nowym Rokiem 2017 życzę Wam wiele radości i spokoju.
Poplątanych nitek i kolorowych motków.

Pozdrawiam:)Ewa

środa, 13 kwietnia 2016

/WDiC 48/ Magia książek

Minęło trzy tygodnie, a ja w ciąż dziergam ten sam sweter. W tej dziedzinie nie mam za bardzo co pokazywać.
Skończyłam przód i tył chyba tylko dla tego, że robiłam go na okrągło. Mam takie złudne wrażenie, że jak się robi dwie części razem to szybciej przybywa na drutach.
Teraz jestem na etapie pierwszego rękawa i niestety oba są robione oddzielnie.
Ale za to więcej czytam :-)
Oby dwie książki, które przeczytałam podobno są z gatunku thrillera/kryminału. I owszem pewne elementy wskazywały by na to. Ogólnie rzecz biorąc w sposób bardzo inny od klasycznych kryminałów, czy thrillerów.
I choć pierwsza zaczyna się od trupa, a w drugiej ginie dziecko to obie te powieści mają więcej z literatury obyczajowo-psychologicznej.

"Czarny dom" Peter May z cyklu: Wyspa Lewis (tom 1) to doskonałe połączenie wątku psychologiczno-obyczajowego ze znakomitą kreacją bohaterów i splotem tajemnic z przeszłości i teraźniejszości.
Połączenie teraźniejszości z retrospekcją tworzy znakomitą fabułę w jedną całość. Przez to powieść jest zaskakująca i świetnie napisana, przenosi nas w piękne zielone miejsca wyspy Lewis w Szkocji.
Mieszanka ta powinna przypaść do gustu tym bardziej i mniej wymagającym czytelnikom.
"Czarny dom" jest pierwszą książką z cyklu i bardzo dobrą zapowiedzią kolejnych części.



"Dziewięć dni" Gilly Macmillan czyta się szybko, ale na pewno nie z przyjemnością , tylko ze względu na ciężki temat jakim jest zaginięcie ośmioletniego syna na oczach matki.
Tytuł nie jest thrillerem, ani kryminałem. To książka o zdarzeniu, które mogło mieć miejsce w rzeczywistości. I przez to wydaje się  tak bardzo realistyczna.
Mocno emocjonalna z aspektami psychologicznymi,specyficzna i trudna w odbiorze emocjonalnym.
Każda postać ma mocno określony portret psychologiczny, co jest wielkim plusem tej powieści.

Trauma jaką przechodzi matka  jest czymś wstrząsającym, a czytając o tym dla mnie momentami była nie do ogarnięcia. 
A jednak książka, dosłownie: przykuła mnie do fotela na cały dzień. Nie mogłam się od niej oderwać puki nie przeczytałam ostatniej kartki.

Bardzo udany debiut. 
Dla mnie wyjątkowa, bo inna od innych i na pewno zostanie w mojej pamięci na długi czas.
Dołączam recenzje z kanału Esy: 


Piękna jest magia książek, szczególnie tych które pochłaniają nas bez reszty.
Śmiało mogę powiedzieć, że te dwie takowymi były:))Polecam Ewa:))


sobota, 2 stycznia 2016

Podsumowanie roku 2015

Przeglądając książki, które przeczytałam w minionym roku sama się bardzo zdziwiłam i to wcale nie pozytywnie:(
Tylko 31 pozycji przeczytanych, nie licząc gniotów. A było ich trochę, to i tak stanowczo za mało w porównaniu do poprzednich lat. Suma czasem przekraczała nawet ponad 40 książek w roku.
Trzeba się przyznać:wypadłam blado...może to dla tego, że nie czytam książek do końca, jak mi się nie podoba to bez żalu odkładam.
Nic to...za to powstało więcej dzierganek mniej lub bardziej udanych.

W tym roku nie mam  jednej szczególnej książki o której mogłabym napisać.
Większość przeczytanych książek sprawiło mi na tyle dużo przyjemności, że zaliczam je wszystkie do bardzo dobrych powieści.
Powiedziałabym, że poszłam bardziej w jakość niż w ilość, a może z wiekiem robię się bardziej wybredna?
Jednak...moim odkryciem roku jest francuski pisarz thrillerów  Michael Bussi
Bardzo lubię ten gatunek literacki, to też miłą niespodzianką było pojawienie się na rynku książek nowego autora.










Samolot bez niej










Czarne nenufary

A to cała lista 2015 roku




Podsumowując ubiegły rok w tym co stworzyłam na drutach i szydełku to jestem zadowolona.
Przede wszystkim dla tego, że wróciłam po bardzo długim okresie do robienia swetrów

A to moje prace.


wtorek, 12 maja 2015

Plany czytelnicze


Moje plany czytelnicze na miesiąc maj/czerwiec są może nie wielkie, bo tylko cztery książki w tym jedną już kończę, ale za to dość obfite w strony.
Do tomiska "Magik" Magdaleny Parys zabieram się już od dawna.
"Miniaturzystka" Jessie Burton, też swoimi gabarytami nie zachęca, ale mam nadzieję, że przeniesie mnie w inną rzeczywistość.
Za to "Złodziejki czasu" Hanny Cygiel dostarczą lekkiej rozrywki.



sobota, 21 marca 2015

Moje plany czytelnicze

Ogarnął mnie stan chorobowy. Znacie go, kiedy patrzycie na półki pełne nie przeczytanych książek i kompletnie nie wiecie co macie przeczytać? Ja znam dość dobrze, właśnie się w nim znalazłam.
Wybrałam parę pozycji literackich, które mam zamiar przeczytać w czasie nie sprecyzowanym.
Jak znam siebie to między ten stosik wpadnie jeszcze nie jedna książka, która będzie ważniejsza od pozostałych.
Dobrze, że mogę przytrzymać egzemplarze dłużej, bo akurat tak się składa, że moja  wiejska biblioteka przeprowadza remont całego budynku.
Takie tam fafarafa na wsi z windą, jak że potrzebne dla ludzi niepełnosprawnych.
Cieszy mnie to, jak widzę że coś pozytywnego powstaje na użytek niepełnosprawnych i z myślą o starszych osobach.


"Dzwony" Richard Harvell
"Plan"  Patrycja Gryciuk
"To, co zostało"  
"Czarne skrzydła"  
"Kiedyś byliśmy braćmi" Ronald H. Balson

piątek, 16 stycznia 2015

Moje książki roku 2014



Książek przeczytałam około pięćdziesięciu plus te nie doczytane. Wybrałam tylko dwie, ponieważ na trzecią nie mogę się zdecydować.


Najlepsza książka roku 2014 to:


                                         Powtórnie narodzony Margaret Mazzantini





Opis książki

Gemma zostawia swoje wygodne, uporządkowane życie i razem z szesnastoletnim synem wsiada na pokład samolotu lecącego z Rzymu do Sarajewa. Na lotnisku czeka na nią Gojko, bośniacki poeta, przyjaciel z czasów jej pierwszego pobytu w tym mieście, przewodnik po nieznanej rzeczywistości i obcej kulturze. To dzięki niemu poznała przed laty Diega, fotografa z Genui, swą wielką miłość. Po latach wraca do Sarajewa, by zmierzyć się ze wspomnieniami, z nadzieją że u nastoletniego syna uda się jej obudzić poczucie przynależności do miejsca, w którym się urodził i które jest dla niej tak ważne.

Moja opinia

Zacznę od tego, że książka okazała się niezwykle poruszająca - jedna z najlepszych, jakie przeczytałam.
"Powtórnie narodzony" Margaret Mazzantini to zdecydowanie literatura na bardzo dobrym poziomie, zostawiająca ślad gdzieś tam... w środku nas.
Przede wszystkim jest to powieść o pięknej,dojrzałej miłości kobiety i mężczyzny, oraz tęsknocie za macierzyństwem.
Wszystko to dzieje na tle historii, która miała początek dawno temu, w Sarajewie, kiedy ludzie byli odstrzeliwani przez snajperów jak zwierzyna. To połączenie jest naprawdę świetnie skonstruowane i cała opowieść wręcz magiczna i niepowtarzalna. Poznajemy coś pięknego, co zostało stworzone na bazie ludzkiego życia a wymiar dziecka wojny nabiera innego głębszego znaczenia.
Serdecznie polecam :))

Obejrzałam, również adaptacje książki o tym samym tytule w roli głównej Penelope Cruz
Link
 Link




Druga książka roku 2014 to:



                                    Skazana Hannah Kent 




Opis książki

To powieść, która wnika pod skórę, doprowadza krew do wrzenia, porusza do głębi…

W roku 1829 w północnej Islandii Agnes Magnúsdóttir zostaje skazana za współudział w brutalnym morderstwie popełnionym na dwóch mężczyznach. Agnes ma czekać na egzekucję w gospodarstwie przedstawiciela miejscowej władzy, urzędnika okręgowego Jóna Jónssona, jego żony i dwóch córek. Przerażona obecnością morderczyni pod swoim dachem rodzina unika z nią wszelkich rozmów.

Tylko Tóti, młody wikariusz wyznaczony na opiekuna duchowego Agnes, próbuje ją zrozumieć, starając się uchronić jej duszę przed potępieniem.

Kiedy mija lato i nadchodzi surowa zima, a trudy wiejskiego życia zmuszają domowników do pracy ramię w ramię, mieszkańcy zagrody zaczynają lepiej poznawać Agnes. A gdy zbliża się dzień egzekucji, wszystkich dręczy pytanie: zabiła czy nie?

Oparta na faktach powieść „Skazana” to głęboko wzruszająca opowieść o wolności osobistej: o tym, jak nas widzą, w przeciwieństwie do tego, za kogo sami się uważamy, i o tym, jak można zaryzykować wszystko dla miłości.

W przejmującej, krystalicznie czystej prozie Hannah Kent przedstawia surowe piękno islandzkich krajobrazów, gdzie każdy dzień jest walką o przetrwanie, i pyta, jaką nadzieję może mieć samotna kobieta, gdy jej życie zależy od tego, co mówią o niej inni.

Moja opinia



Smutna, poruszająca historia ostatniej kobiety skazanej na śmierć w Północnej Islandii w 1829 roku.
To niewątpliwie ciekawa książka, którą mogę zapisać trwale w mojej pamięci.
Autorka zauroczyła mnie dojrzałością i lirycznością swojej powieści.
Na szczególne uznanie zasługuje chłodny język i styl powieści pozbawiony zbędnych ceregieli, oraz bardzo realistyczna narracja oparta na fundamentach dokładnie przestudiowanej historii.
Zagłębiając się w tę opowieść dowiadujemy się wielu ciekawych rzeczy na temat warunków życia w islandzkich wioskach sprzed niemalże dwustu laty.
Ważnym tematem poruszonym przez autorkę są stereotypy, ukazując w jaki sposób ludzie budują swoje osądy o bliskich, znajomych na podstawie swoich niezwykle subiektywnych spostrzeżeń i zwykłych plotek, których nie brakuje w małych społecznościach.
Przede wszystkim książką kierują emocje, które towarzyszą nam przez całą drogę, którą skazana Agnes Magnúsdóttir musi przejść do oprawcy.
Serdecznie polecam tę pozycje wszystkim:)



Na trzecią nie mogę się zdecydować, więc przedstawię te które czytało mi się bardzo dobrze:




                                                                                                                                 ... i wiele innych...

Na wyróżnienie zasługuje biografia Danuty Stenki


 oraz audiobook Tomasza Sekielskiego





poniedziałek, 15 września 2014

Złota myśl pani Meryl Streep

Złota myśl  Meryl Streep pod którą się podpisuję, bo jakby była o mnie?          źródło

“Nie mam już cierpliwości do pewnych rzeczy, nie dlatego, że stałam się arogancka, ale po prostu dlatego, że osiągnęłam taki punkt w moim życiu, gdzie nie chcę tracić więcej czasu na to, co mnie boli lub mnie nie zadowala. Nie mam cierpliwości do cynizmu, nadmiernego krytycyzmu i wymagań każdej natury.

Straciłam wolę do zadowalania tych, którzy mnie nie lubią, do kochania tych, którzy mnie nie kochają i uśmiechania się do tych, którzy nie chcą uśmiechnąć się do mnie. Już nie spędzę ani minuty na tych, którzy chcą manipulować.Postanowiłam już nie współistnieć z udawaniem,hipokryzją, nieuczciwością i bałwochwalstwem.Nie toleruję selektywnej erudycji, ani arogancji akademickiej.

Nie pasuję do plotkowania. Nienawidzę konfliktów i porównań. Wierzę w świat przeciwieństw i dlatego unikam ludzi o sztywnych i nieelastycznych osobowościach. W przyjaźni nie lubię braku lojalności i zdrady. Nie rozumiem także tych, którzy nie wiedzą jak chwalić lub choćby dać słowo zachęty. Mam trudności z zaakceptowaniem tych, którzy nie lubią zwierząt. A na domiar wszystkiego nie mam cierpliwości do wszystkich, którzy nie zasługują na moją cierpliwość.“ 



środa, 16 października 2013

Powieść szwedzka gatunkiem literackim ?

W obecnym roku miałam przyjemność przeczytać trzy książki szwedzkich autorów gatunku z pogranicza  thrillera i kryminału. Pierwszą z nich była debiutancką powieścią pt. "Ciemne sekrety "
Książka ta porównywalna jest  do swoistego fenomenu Larssona. W tym przypadku muszę się z tym zgodzić. Dojrzały debiut Michaela Hjortha i Hansa Rosenfeldta  to znakomite, wielowątkowe i inteligentne kryminały, od którego trudno się oderwać!

Wszystko zaczyna się od telefonu na policję. Zaniepokojona matka zgłasza zaginięcie szesnastoletniego Rogera. Policja z Västerås z pewnym opóźnieniem podejmuje poszukiwania. Wkrótce w podmokłym lesie dochodzi do makabrycznego odkrycia... Staje się jasne, że wydarzyła się tragedia... Sprawa jest na tyle poważna, że do akcji wkraczają śledczy z Krajowej Policji Kryminalnej oraz Sebastian Bergman. Wszystkie tropy prowadzą do szkoły Rogera. To elitarne liceum zdaje się skrywać wiele ciemnych sekretów...










Po przeczytaniu tak fascynującego kryminał, od razu przeczytałam drugą część pt. "Uczeń" i zapewniam, że była równie mocno fascynująca.


 W Sztokholmie dochodzi do serii brutalnych morderstw, których ofiarami są kobiety. Śledztwo prowadzone przez zespół pod wodzą Torkela Höglunda nie posuwa się naprzód.
Morderstwa w najdrobniejszych szczegółach przypominają zbrodnie popełnione przez Edwarda Hinde, seryjnego mordercę, którego Sebastian Bergman pomógł aresztować piętnaście lat temu. Hinde jednak nadal odsiaduje wyrok. Policja jest przekonana, że ma do czynienia z naśladowcą.
Sebastian Bergman, specjalista od seryjnych zabójstw, postanawia uczestniczyć w śledztwie. Wkrótce odkrywa, że wszystkie te morderstwa skierowane są przeciwko niemu...











Do trzeciego tomu  już tak szybko się nie spieszyłam i miałam racje. Trzecia część pt. " Grób w górach " jest odcięciem kuponu od wcześniej wydanych  książek . No cóż, jak to mówią nic nie może wiecznie trwać...


 Jesień w górach. Dwie przyjaciółki wybrały się na wędrówkę szlakiem trójkąta jämtlandzkiego. Nagle zaczyna się ulewa i gdy jedna z nich podchodzi zbyt blisko górskiej krawędzi, aby spojrzeć na szumiący w dole potok, ześlizguje się i spada.  Obrażenia nie są poważne, ale kobiety dokonują makabrycznego odkrycia. Z górskiego strumienia wynurza się szkielet ręki. Gdy na miejsce przyjeżdża lokalna policja, okazuje się, że w ziemi spoczywa więcej ciał. Policyjny profiler i psycholog Sebastian Bergman z krajowego wydziału zabójstw wyrusza w stronę Jämtlandii, aby zidentyfikować ofiary i wszcząć śledztwo, w którym początkowo nic się zgadza.





Panowie Hjorth & Rosenfeldt z wielkim hukiem wpadają na czołowe miejsca bestsellerów.
Wszystkie części  mieszczą się w ramach poprawnego thrillera.
Akcja poprowadzona sprawnie i wartko, perfekcyjnie dopracowana w szczegółach.
Mamy dość kontrowersyjnego bohatera, przed którym przestrzega sam wydawca [będziecie kochać go i nienawidzić] Sebastian Bergman w całej klasie: genialny, a zarazem wredny psycholog, trochę nie smaczny seksoholik dodaje pikanterii tej książce.
 
Reasumując: po czasie  "larssomani " nagle księgarnie zalała literatura szwedzka  o gatunku kryminalno-thriller owskim, notabene wszystkie wzorują się nazwiskiem Larsson. Taki marketing.
Ale w tym przypadku dość trafny. Bowiem książki te w mniejszym lub większym stopniu dorównują mistrzowi.
I w cale mnie nie dziwi, że dalej szukamy podobnych czytadeł. Wszak przynoszą wiele radości i satysfakcji , trudnych nazw pochodzenia miejscowości i osób skandynawskich.
Prostej wielowątkowej fabuły rozciągniętej w czasie; mniej lub bardziej skomplikowanej akcji,
I choć obdarzone sloganem larssomani, to i tak je kochamy, szukając na półach kolejnych świetnych tytułów zadając sobie pytanie: jak do tej pory mogliśmy w ogóle żyć bez tego rodzaju literatury?
I tak właśnie powieść szwedzka urosła do miana prawie nowego gatunku literackiego.

piątek, 7 czerwca 2013

Kobiety z lustra

Pozwoliłam sobie  na ten tytuł z uwagi na przeczytaną ostatnio książkę E.Emmanuela Schmitta pt. "Kobieta w lustrze". Książka zainspirowała, zaciekawiła mnie pod względem kobiecej psychiki i wymagań  społecznych i czasowych w literaturze.
Chcę przedstawić trzy tytuły, które utkwiły mi w pamięci i są bliskie mojemu sercu, ponieważ czytając te książki dotknęły mojej głębi. Prościej ujmując myśl, potrafiłam w mniejszym lub większym stopniu identyfikować się z bohaterkami.
                                                          
Pierwsza z nich od której po prostu nie mogłam się oderwać to "Dobry człowiek" Andrew Nicoll; ta prostota w uczuciach  do partnera, porównane do przywiązania psa powaliło mnie do ostatniej kartki.Choć bohaterka nie kiedy jest przedstawiona  w złym świetle to i tak pałała niesamowitą siłą, szukają swego go miejsca,  ciepła i miłości. ( nie, nie; to nie jest romansidło, to literatura piękna w której można dopatrzeć się podtekstów psychologicznych)
Cała płęta książki jest dość smutna, ku przestrodze drogie panie...Przeczytajcie, a może odnajdziecie trochę siebie.





Moja ocena: 10/10

Druga książka to tytułowa " Kobieta w lustrze"  Éric-Emmanuel Schmitta
to łatwa w interpretacji, skłaniająca do zastanowienia historia trzech kobiet, które mnie wciągnęły, zafascynowały, zmusiły do refleksji.
Autor budując silne emocje pomiędzy czytelnikiem, a jak że różnymi trzema bohaterkami żyjących w zupełnie innych kulturach w innych czasach, obnaża głębie kobiecej psychiki.

Konstrukcja zmusza do szybkiego pochłonięcia całej książki.

Temat lustra w książce jest symboliką: lustro jest tym, co zamyka i więzi. Dlatego, kobieta przeglądająca się w lustrze nie stara się zobaczyć tego, co naprawdę widzi, ale patrzy na siebie oczami innych. Znaczy to, że zastanawia się, czy jej obraz zgodny jest z oczekiwaniami innych ludzi oraz wymaganiami społeczeństwa, czy jej uroda odpowiada aktualnym kryteriom, czy jest wystarczająco młoda jak na obowiązujące wzorce, czy jest kobietą na miarę własnej epoki. Zatem te chwile, w których kobiety przeglądają się w lustrze, a które powinny być momentami intymności, przeradzają się w momenty osądu innych i są aktem przemocy, jakiego społeczeństwo dokonuje na kobiecie. Trzy bohaterki odważą się na rozbicie lustra i zdecydują się na wyjście ze społecznych uwarunkowań kobiecości, po to, żeby autonomicznie zaplanować swoje życie i przeżyć je po swojemu.
Powieść w gruncie rzeczy niesie pozytywne przesłanie, pokazując kobiety, które stoczyły się na samo dno, aby później powstać i być silnym samym dla siebie.

Moja ocena: 8/10

Trzecia książka z kolei,  to biografia Wiery Gran Agaty Tuszyńskiej pt. " Oskarżona: Wiera Gran "

Agata Tuszyńska odkopała Wierę Gran wśród rupieci jej paryskiej krypty, w której się zamknęła przed światem. I przed sobą. Przed ścigającą ją wybuchową mieszanką rzeczywistego i nierzeczywistego. Doznanych i domniemanych krzywd. Prawdziwych i imputowanych win. Skradzionego i zgubionego szczęścia.

Ale to nie jest książka o Wierze Gran. To jest książka o losie. O jego bezrozumnej potędze. O słabości tego, kto się z nim zmaga. Los i bezsilność to Wiera Gran. Los sprawił, że urodziła się Żydówką u progu epoki, w której oznaczało to śmierć. Na to nic nie mogła poradzić. Mogła najwyżej (bez trudu) ukryć się po aryjskiej stronie. Ale bez jej talentu i bez jej pieniędzy matka i siostry nie dałyby rady. To była jej decyzja. A los sprawił, że nie umiała nic poza śpiewaniem. Więc w getcie też śpiewała. Była gwiazdą, gdy obok ludzie umierali z głodu. Było w tym dużo losu i mało wyboru. Pomagała. Uratować nie mogła.

 Moja ocena: 7/10