piątek, 3 lipca 2020

Wspomnienie

[...

Dni mijały coraz dłuższe, coraz cieplej było u mnie
Coraz lżejsze miała suknie, lekko płynął wiosny strumień
...

Lato, lato, lato, echże ty

...]
                                          Marek Grechuta "Wiosna ach to Ty"



Podróż wakacyjna w tym roku uległa zmianie. Corona pokrzyżowała plany i z ciepłego południowego wybrzeża trzeba było zrezygnować. Wyjazd nad nasze polskie morze też stał pod dużym znakiem zapytania. Jednak chęć spotkania się z moją córką przeważyła na wyjeździe.
Tak też na przełomie wiosny z latem, jak w piosence Grechuty wyruszyliśmy najpierw do Gdańska w odwiedziny, a potem na kwatery do Dębek.

Czemu Dębki?
Bo to mała miejscowość. W czerwcu wydawała nam się bezpieczniejsza od dużych kurortów nad morskich i przyjazna zwierzętom. Co oczywiście nas cieszy. Zawsze wyjeżdżany z naszym psem i zwracamy  dużą uwagę na miejsce pobytu.
W Dębkach jest nawet Psia plaża-dosłownie pod taką nazwą figuruje jedno z wejść plażowych na mapie.
Dużo terenów zielonych co za tym idzie kilometry miejsc spacerowych dziką promenadą.
Wszystko to co lubimy robić z psem....spacery, morze...zachód słońca...

                   

Spódnica jak i sweter zrobiłam dużo wcześniej. Bardzo chciałam zaprezentować  na wyjeździe.
Jak widzicie zdjęcia nie są zrobione w słoneczny dzień (nad czym teraz ubolewam), choć takich dni było dużo ale zwyczajnie nie zawracaliśmy sobie głowy łapaniem światła na sesje blogową.
Zdjęcia powstały w jedno pochmurne popołudnie.

Biała spódnica. To ona powinna być główną atrakcją tego wpisu. Zrobiona z kordonka Cotton Fillet 100g/570m Szydełko 1,25  mm
W pasie wszyłam gumkę.
Inspirowałam się zieloną spódnicą -zdjęcie poniżej.
Zdjęcie, jak i wzór pochodzą z internetu.



W połączeniu z lekkim sweterkiem Tu w sam raz na pochmurną letnią pogodę.

A to nas piesio Figunia. Nasz członek rodziny i przewodnik w spacerach :D



Udanych wakacji:))Ewa


wtorek, 23 czerwca 2020

Sweter jodełka...


:)))

Sweter jodełka doczekał się swojej prezentacji. Uf...dość długo to trwało.
Przerabiałam nie spiesznie etapami. Najpierw przód, a może tył powstał. W między czasie brakło włóczki i znowu przerwa. Znacie to?
Trochę podgoniłam i znowu brakło jednego motka. Potem rękaw. Tu już zapał się kończy, bo najwolniej przecież powstają rękawy. I tak przerzucałam oczka od zimy do wiosny aż lato mnie zastało.





"Co się odwlecze to nie uciece" tak powstał sweter na miarę, lekki i miły w dotyku.
W sam raz na chłodne dni na plaży.






Przerabiałam włóczką Dropsa Alpaca Lace (dwa i trochę motka) w połączeniu z Brushed Alpaca Silk. (ok.sześć -siedem motków)
Sami widzicie. Kompletny spontan, nic nie policzone.
Druty nr.4mm.
Wzór zaczerpnięty z grupy na Fc.


Raport dla zainteresowanych co u mnie dziewiarsko? ha...ha...NIC. Dwie robótki zaczęte z których nic nie będzie. Pomysł w głowie na łapacza snów dojrzewa.
Byłam na wczasach nad naszym morzem i to mnie bardzo rozleniwiło. Dałam sobie wolne od drutów, szydełek i kłębiących myśli.
Czytałam, bo to czynność dla mnie oczywista:D
"Kult" Łukasz Orbitowski Polecam nie tuzinkowa, bez zbędnego patetyzmu, dobrze wyważona  opowieść na faktach, mile mnie zaskoczyła.
"Sekret listu" Lucinda Riley Ponad 500 stron dobrej lekkiej literatury. Miłość, tajemnica i trochę kryminału.
"Tatuażysta z Auschwitz" Heather Morris to pozycja  której nie mogłam nie przeczytać.
Wydawało mi się, że temat Holokaustu nie jest mi obcy. Przecież wiele historii podobnych już znam z literatury, filmu. Jednak kolejna to w cale nie za dużo. To książka na którą trzeba mieć po prostu ochotę.
Kończę drugą część "Podróż Cilki" Jest inna, również dobra.

Wciągnęłam się w seriale. Z rozpędu obejrzałam ekranizacje powieści "Wielkie kłamstewka" Liane Moriarty
W serialu było wszystko co lubię: psychologia, świetne aktorki, piękne pejzaże, zbrodnia, motyw...

Pozdrawiam:))Ewa

poniedziałek, 4 maja 2020

Spódnica II


Muszę się podzielić uczuciem wielkim...zakochałam się 💕
Zakochałam się w spódnicach szydełkowych.
Nie dawno powstała pierwsza tu biała lniano- bawełniana. Tak mnie zauroczyła, że od razu przeszłam do czynów i tą samą włóczką machnęłam w dwa dni drugą, niebieską.
Pewno na niej nie skończę. Tyle świetnych wzorów znalazłam na grupach FC.
Nie mogę się powstrzymać od oglądania. W planach z pięć na pewno zapisałam.



Bardzo jestem z nich zadowolona:)
Noszą się świetnie! Brakuje mi tylko odpowiednich bluzek do kompletu. Ale to musi poczekać do otwarcia sklepów.


Materiał: 8 motków Scheepjes Linen Soft
Kolor: 615
Szydełko: 3,5 mm



Zdjęcia robione były tydzień temu. Była piękna słoneczna pogoda i pierwsze wyjście bez rajstop.
Co widać, nogi świecą bielą młynarza





Ewa:))

wtorek, 28 kwietnia 2020

Miód na serce


Wiem...traktuje mojego bloga bardzo po macoszemu.
Albo ja za nim nie nadążam albo moje prace tak szybko się nie robią. Chyba jednak to pierwsze.

Witam się dzisiaj z mojego miejsca gdzie komunikuję się z rodziną i znajomymi. A więc i z Wami:))

Większość z nas pokazuje się ludziom na kamerkach z anturażem w tle.
Często są to książki, ba całe ściany książek. Co widać często w telewizji. Podobno coś to tło ma wyrażać w naszej osobowości.
Wiecie: książki, że niby tacy mądrzy i dostojni jesteśmy. A z tyłu tektura:)
Jak na dziewiarkę przystało  u mnie serducho za mną, zrobione na szydełku.
A zdjęcia całkiem spontaniczne jak i ten post.
Grzywka jak widać żyje swoim życiem. Siwizne od lat pierwszy raz farbowałam sama.
No nie do końca sama, bo mój mąż miał w tym wielki udział. a jego zaangażowanie przerosło nawet mnie.
Pomagając miałam wrażenie jakby moją głowę potraktował zadaniowo, jak malowanie ściany.
Takie wcierki mi robił:D



To gniazdko uwiłam sobie z potrzeby. Żeby nie zwariować to do ludzi trzeba. Choćby przez kamerę.
Z tego też powodu więcej rozmawiam przez wszelkie komunikatory. Święta też tak spędziłam, odizolowana od najbliższych mi osób.
Choć było to na początku nie do pomyślenia to jednak dałam radę i nie było to takie straszne.
Za sprawą internetu słowa same nas niosły i co najważniejsze przyniosły ukojenie.
Teraz doceniam sobie jeszcze bardziej technikę. Za jej sprawą mogłam spędzić wiele godzin na pogaduchach wesołych, czasem smutnych, czasem niedorzecznych chichocząc popijając drinka.
Nawet gotowanie na ekranie było. I jaka zgodność, nikt nikomu w drogę nie wchodził. Myślę tu o kuchni:) Same dobre rady, miód na serce...



Mój osobisty anturaż. Ciekawe co z niego wyczytacie?


A to drugie serce, wisi w oknie na przeciwko mojego punktu komunikacyjnego.


Obiecuję, następny wpis będzie bardziej twórczy jak na dziewiarkę przystało.
Póki co jestem obecna na Waszych blogach i serdecznie pozdrawiam:))Ewa

poniedziałek, 23 marca 2020

Spódnica


...moja pierwsza.
Droga do niej była długa.
Z miesiąc temu albo lepiej zakupiłam włóczkę. Pomysł na nią z góry był zaplanowany. Miała powstać letnia bluzka na szydełku.
Był plan, motki, schemat i marzenia o ciepłym lecie. Nawet sesje zdjęciową zaplanowałam nad ciepłym Adriatykiem.
O ja głupia!



Najpierw ni jak dekolt w bluzce nie wychodził. Cztery podejścia za piątym sprułam i w kont rzuciłam.
Doświadczenie tylko takie, że włóczka bardzo wytrzymała, zniosła to miętolenie. Siłą rzeczy kolor z białego na brudny się zmienił.
Po czasie myślę sobie: szkoda tak drogiej i dobrej nici. I tak pomysł, który rodził się wiele lat w głowie w końcu zakwitł. Piłeczki w mózgu się zetknęły i bęk...robię spódnicę.



Spódnicę , która rośnie w moich rękach i co raz to bardziej cieszy.



Tego postu tak na prawdę miało teraz nie być. Dalej w marzeniach był Adriatyk.
Niestety w dzisiejszych okolicznościach wirusa nasz plan wyjazdu planowany na początek czerwca leży pod dużym znakiem zapytania.
Godzę się z tą smutną rzeczywistością i pewno jak wiele z Was czuję obawę niepewności każdego dnia.
Lato i tak przyjdzie. Oby było gorące i wszystko już minęło...



Kochane moje chwalę się nią dzisiaj, bo jestem z niej bardzo zadowolona.
Jest mięciutka, przyjemnie się układa. Może tylko podszewki brak ale to się da zrobić.
Mężuś chwali...a ja przeglądam się w lustrze i myślę: do lata, do lata by się szło...



Materiał: 7 motków Scheepjes Linen Soft
Kolor: 630 biały
Szydełko: elementy 4 mm, reszta 3,5 mm
Spódnica przeszła już test prania ręcznego. Polecam, nic a nic się nie rozciągła. Dokładnie jak producent zapewnia jest wytrzymała i z pewnością można prać ją w pralce.
Zakupiłam 10 sztuk. Z reszty zrobię torebkę i na pewno ją sfotografuję w słonecznym miejscu. Marzenia trzeba mieć!

Pozdrawiam:))Ewa

środa, 11 marca 2020

Strzałka

:))
 


Tak to już jest, blog dziewiarski potrzebuje sporo czasu na opublikowanie kolejnych wpisów.
Nie następują one raz za razem z powodu czysto technicznych. Wiadomo większy projekt powstaje średnio do miesiąca. Jeśli trafią nam się po drodze niespodzianki typu muszę znowu pruć, to nawet dłużej. No chyba, że to coś małego: czapka, szybkie mitenki to lecimy jak błyskawica lub strzała którą nawiązuje do mojej ukończonej pracy.
Pracy w tak zwanym między czasie jednej zaczętej robótki i jeszcze nie skończonej drugiej.
Trochę może się to zdawać poplątane jak moje projekty w tej chwili.


 

Po kolei:)


Będzie ponad miesiąc jak zaczęłam białą bawełniano-lnianą bluzeczkę na szydełku. Prułam, zmieniałam koncepcje i tak w kółko. Odłożyłam.
Zaczęłam swetr z innego materiału na drutach. Zabrakło materiału, przerwa czysto techniczna.
W głowie milion przeróżnych pomysłów i kombinacji byle tyko nie wracać do szydełka.
I jak widzicie z resztek alpaki Dropsa różnego rodzaju powstała błyskawiczna Strzała w nie cały tydzień. Da się!
Koncepcja kolorystyczna w założeniu była taka jak na zdjęciu powyżej ułożone są moteczki.
Jednak w czasie dziergania okazało się, że kolory zaczęły żyć własnym życiem :D I na druty nawijały się inaczej:DD



Bardzo dobrze przerzucało się te oczka.
Strzałka dała mi spełnienie potrzeby szybkiego efektu. I motywację do skończenia reszty:)
Zdradzę tylko:- z białej bluzki będzie spódnica buhaaa






Pozdrawiam:)Ewa


poniedziałek, 10 lutego 2020

Tak to dzisiaj wygląda...

... na dworze hula wiatr, zacina deszczem w szybę.
U Was pewno podobna aura się roztacza brrr...
Idealny dzień na małą czarną, ciasteczko i to co lubię książkę.
Dzisiaj czas na czytanie, bo dziergania mam już dosyć. Trzeci raz pruję dekolt w białej bluzce.
Trzeba przewietrzyć tą robótkę aby mocy nabrała. Póki co, odkładam i za inna się nie biorę, bo to droga do dziewiarskiej utopi prosta:D
Smaczne ciasto z Prince Polo znajdziecie na stronie https://www.mojewypieki.com/przepis/ciasto-z-prince-polo




 Miłego dnia:))Ewa