czwartek, 6 sierpnia 2015
Zakręcony czas w słoiku...
Trochę spóźniona na WD i C i zakręcona w swoje weki witam wszystkich zaglądających do mojego okna.
Chcę Wam dzisiaj pokazać co robię.
Pewnie jak nie jedna z Was jestem chomikiem takim co to wszystko co dostanie to przerobi do swojej spiżarni.
Uwielbiam to...i tę piętrzącą się piramidę już zamkniętych w magicznych słojach owoców i warzyw. A to dopiero początek sezonu chomiczego :D
Polecam ketchup/sos pomidorowy. Robię go co roku w ilościach co raz to większych, bo wszystkim bardzo smakuje.
Możemy go użyć na zimno do wędlin, ciepłych kiełbasek czy też jako podstawę do pizzy lub spaghetti.
Przepis znajdziecie na blogu Pauli Zielona Zapaska
Jeśli będziecie go chciały zrobić to nie musicie się sztywno trzymać przepisu, jak czegoś będzie mniej lub więcej to nie szkodzi.
Jesteśmy na WDiC więc należałoby coś o robótkach:D
Kończę ogoniastego otulacza. Mam do skończenia drugi rękaw, więc nie długo pokażę efekt mojej pracy.
Czytelniczo: pewnie dziś skończę Fabrykantkę aniołków, a w planach...? Nie mam nic?!
To do mnie nie podobne. Wszystko przez weki, ale zaraz coś znajdę...
może "Profesor Stoner" J. Williamsa (tu)
Wybaczcie, że się nie rozpisuję nad książką, ale muszę biec dalej się kręcić z twistami :D
środa, 29 lipca 2015
/WDiC 21/ Ogoniastego część dalsza
Witam wszystkich na WDiC
Zacznę dzisiaj od tego co już skończyłam.
Mianowicie, z drutów spadła szara bluzka z której jestem bardzo, bardzo zadowolona. (Tu )
Przeczytałam sagę pt. "Kapelusz cały w czereśniach"
Choć saga jest dość sporych gabarytów, bo ponad 800 stron to i w rękach nie poradnie się trzyma . Jednak warto było jej poświęcić czas.
Autorka sfabularyzowała losy swoich przodków cofając się do XVIII wieku. Wykonała ogromną pracę, docierając do wielu dokumentów rozsianych po całym świecie.
Na ich podstawie powstało wiele fascynujących, mocno zabarwionych historii rodzinnych na tle wyraźnego kontekstu historycznego. Szczególnie w opisach bitw i innych wydarzeń historycznych czuje się tę nutę korespondentki wojennej którą była Oriana Falllaci.
Szkoda tylko, że saga kończy się na dziadkach Oriany. Może dla tego, że autorka nie zdążyła ukończyć swojego dzieła. Obciążona genem choroby, odeszła...
Książka ukazała się pośmiertnie dzięki synowi
A fragmenty historii samej Oriany są sprytnie wplecione w całość książki.
Na obecną chwilę nie zaczęłam żadnej książki, Chyba tylko dla tego, że pochłonęła mnie bez reszty praca nad ogoniastym.
Swoją drogą to nazwa wcale mi nie przypadła do gustu, wolałabym np. nazwać go otulaczem. Ogoniasty otulacz...ha, ha ...może być ;)
W planach do przeczytania mam "Fabrykantkę aniołów" C. Läckberg.
To już ósmy tom, został jeszcze dziewiąty-nie dawno się ukazał w naszych księgarniach "Pogromca lwów"
Z okazji setnego wpisu zapraszam chętnych do zabawy
Zacznę dzisiaj od tego co już skończyłam.
Mianowicie, z drutów spadła szara bluzka z której jestem bardzo, bardzo zadowolona. (Tu )
Przeczytałam sagę pt. "Kapelusz cały w czereśniach"
Choć saga jest dość sporych gabarytów, bo ponad 800 stron to i w rękach nie poradnie się trzyma . Jednak warto było jej poświęcić czas.
Autorka sfabularyzowała losy swoich przodków cofając się do XVIII wieku. Wykonała ogromną pracę, docierając do wielu dokumentów rozsianych po całym świecie.
Na ich podstawie powstało wiele fascynujących, mocno zabarwionych historii rodzinnych na tle wyraźnego kontekstu historycznego. Szczególnie w opisach bitw i innych wydarzeń historycznych czuje się tę nutę korespondentki wojennej którą była Oriana Falllaci.
Szkoda tylko, że saga kończy się na dziadkach Oriany. Może dla tego, że autorka nie zdążyła ukończyć swojego dzieła. Obciążona genem choroby, odeszła...
Książka ukazała się pośmiertnie dzięki synowi
A fragmenty historii samej Oriany są sprytnie wplecione w całość książki.
Na obecną chwilę nie zaczęłam żadnej książki, Chyba tylko dla tego, że pochłonęła mnie bez reszty praca nad ogoniastym.
Swoją drogą to nazwa wcale mi nie przypadła do gustu, wolałabym np. nazwać go otulaczem. Ogoniasty otulacz...ha, ha ...może być ;)
W planach do przeczytania mam "Fabrykantkę aniołów" C. Läckberg.
To już ósmy tom, został jeszcze dziewiąty-nie dawno się ukazał w naszych księgarniach "Pogromca lwów"
Z okazji setnego wpisu zapraszam chętnych do zabawy
niedziela, 26 lipca 2015
Szary reglan
Bluzka z nie co innym reglanem ukończona.
Jej okrągły kształt dodaje nieco nonszalanckiego wyglądu przez co przyciąga uwagę nieco ekstrawaganckim krojem.
Zastosowany reglan nadaje bluzce lekkości i nosi się zwiewnie w prost na lato.
Zrobiona z lekkiej włóczki Nako bawełna/bambus, zużycie: dwa motki.
Wzór pochodzi z gazety Sandra 6/2015
A to część moich najbliższych mi osób, trzeci za aparatem...
czwartek, 23 lipca 2015
/WDiC 20/ Ogoniasty i czerwony:)
Dziś spóźniona o dobę już jestem, a wszystko przez te upały.
Wczoraj cały dzień spędziłam nad górskim potokiem i ani na chwilę nie otwarłam komputera.
Szybciutko...na drutach ciężki sweter z wełny się robi. Piszę ciężki, bo na te upały w rękach wełna ciąży i dodatkowo grzeje.
Książkę dalej czytam tę samą, ale nie ma co się dziwić ponad 800 stron.
"Kapelusz cały w czereśniach" O. Fallaci dobiega już ku końcowi. I mimo, że taka obszerna i ciężka w dłoniach to warto poświęcić jej czas.
Ciekawa jestem jak tam Wasze zwierzaki to ciepło znoszą ?
Jak ten czas szybko leci...
Witam :)
Tak się składa, że pisząc ten post jest on setny od kont przy pomocy mojej córki założyłam ten blog, a było to 7 kwietnia 2013 r.
Pozwoliłam sobie dzisiaj napisać parę słów o mojej stronie, bo okazja ku temu sprzyja.
Jak to u większości bywa, blog miał służyć tylko dla mnie. Oczywiście był anonimowy i miał inną nazwę: Nie tylko inspiracje.
Nic się na nim za bardzo nie działo i przestało mi się chcieć i przez pół roku nie zamieściłam nic.
Jednak cały czas nie rozstawałam się z moimi robótkami i szukałam nowych inspiracji na Waszych blogach.
Tak właśnie trafiłam na (teraz będę słodzić) przewspaniały, cudowny, kreatywny,twórczy, pomocny ...Blog Maknety (Tu)
To dzięki Magdalenie i wielu...wielu...z Was odżyła moja strona i nagle zrobiła się dla wszystkich.
Zmieniłam nazwę na Domowy kołowrotek , bo uznałam tę nazwę bliższą mnie i mojej przeszłości.
Przecież z kołowrotkiem się wychowałam u boku babci Janki i cierpliwości mamy.
I tak pomyślałam, że życie jak ten kołowrotek nić czasu w kłębek nawija. Dla tego jestem tu z Wami i dla siebie, bo sprawia mi to dużo przyjemności.
Dzięki Wam wróciłam po ok.24 latach do robienia swetrów na drutach, bo jak to ktoś napisał, że to co same zrobimy jest dokładnie takie jakie chcemy, wyjątkowe i nie powtarzalne.
I za to wszystkim dziękuję i zapraszam do mojej zabawy.
Chcę podarować którejś z Was moją ostatnio zrobioną serwetę.
Jeśli jesteście zainteresowane to piszcie komentarze.
Chętnych w udziale zabawy proszę o zamieszczenie mojego baneru na swojej stronie.
Losowanie: 22 sierpień
środa, 15 lipca 2015
Szary reglan i czereśnie...
Witam wszystkich miłośników dziergania i nie tylko.
W tamtym tygodniu miałam coś zaczęte i parę pomysłów do wybrania. Jednym słowem był to czas na poszukiwanie wzoru i książki. W związku z tym nie było mnie na ostatnim WDiC, bo zawsze wolę pisać o tym co robię i czytam jednocześnie a nie o moich pomysłach, bo tych posiadam w głowie mnóstwo, z pewnością jak i Wy. A stos z książkami do przeczytania u mnie zawsze rośnie:D
Zacznę może pierwsze od tego co mam na drutach.
Z miękkiej mieszanki bambusa i bawełny powstaje z prostych ażurowych pasków i nieco innym krojem reglanu sweterek na lato.
Mam już zrobiony tył i przód, a przede mną to najgorsze, czyli łączenie z rękawem.
A najgorszy dla mnie, bo w tym momencie pracy okazuje się czy wszystko dobrze wyszło.
W tamtym tygodniu miałam coś zaczęte i parę pomysłów do wybrania. Jednym słowem był to czas na poszukiwanie wzoru i książki. W związku z tym nie było mnie na ostatnim WDiC, bo zawsze wolę pisać o tym co robię i czytam jednocześnie a nie o moich pomysłach, bo tych posiadam w głowie mnóstwo, z pewnością jak i Wy. A stos z książkami do przeczytania u mnie zawsze rośnie:D
Zacznę może pierwsze od tego co mam na drutach.
Z miękkiej mieszanki bambusa i bawełny powstaje z prostych ażurowych pasków i nieco innym krojem reglanu sweterek na lato.
Mam już zrobiony tył i przód, a przede mną to najgorsze, czyli łączenie z rękawem.
A najgorszy dla mnie, bo w tym momencie pracy okazuje się czy wszystko dobrze wyszło.
Czytelniczo narzuciłam sobie dość dużych gabarytów sagę historyczną pt. "Kapelusz cały w czereśniach" Oriana Fallaci.
Od razu zaznaczam, nie jest to książka kojarzona z tasiemcowym serialem czy też z "operom mydlaną" wielopokoleniowej rodziny.
Saga powstała na bazie genealogicznej plątaniny dziejów przodków autorki.
Opowieść jest o uwikłaniu w historię ludzi z przypadku, a może lepiej powiedzieć: przeznaczenia, które jest największą ludzką tajemnicą.
Wszystkie nie tuzinkowe postacie są osadzone w kawałku przytoczonej przez autorkę historii, obyczajów czy nawet barwne opisy ówczesnej mody dają nam obraz XVII wiecznej Europy.
Dokumenty rodu Fallacich zgromadzone przez autorkę w okresie 10 lat w połączeniu z pięknym językiem literackim dały prawdziwą ucztę czytelniczą.
Piękne są te książki, których strony same się przewracają, a czas spędzony przy nich biegnie nie postrzeżenie. I do takich zaliczam "Kapelusz cały w czereśniach"
Szczerze polecam na wakacje.
sobota, 11 lipca 2015
Serwetki z elementów
Dziś sobota u Maknety, więc spieszę z krochmaleniem, prasowaniem żeby zdążyć jeszcze zrobić zdjęcia i już się chwalę skończonymi serwatkami.
Wzór pochodzi z gazety Sabrina Robótki 5/2014
Kordonek Nowosolski beż nr 4, szydełko 1,5
środa, 1 lipca 2015
Serwetki z elementów
Witam na WDiC
Dziś wpis króciutki, bo czas mnie goni, bo remont kuchni rozpoczęty, a raczej tylko odświeżony.
Wpis robię między ścieraniem farby z podłogi, gotowaniem obiadu i przesadzaniem starego kwiatka żeby wyglądał jak nowy...
W między czasie listonosz przyniósł nagrodę- paczkę oczekiwanych motków włóczki.
Chwila przerwy, bo podłoga schnie
Uff...prawie już widać koniec tej żmudnej roboty.
Na szydełku zaczęłam serwetę, w sumie to dwie na stolik z Ikei dla mojej córki.
Wzór z elementów będzie obrobiony na około.
Kordonek bawełniany Nowosolski, bardzo fajnie się układa, więc serwetki przybywa.
A czytelniczo "Niebezpieczny dar" to po trochę thriller, sensacja, z elementem fantastycznym.
Bohaterami książki są ludzie z pond realnymi zdolnościami w różnych dziedzinach.
Żyją między normalnymi ludźmi, ale ich wspólna symbioza może okazać się zgubna.
Książka dość mocno mnie wciągnęła, więc polecam:D
Dziś wpis króciutki, bo czas mnie goni, bo remont kuchni rozpoczęty, a raczej tylko odświeżony.
Wpis robię między ścieraniem farby z podłogi, gotowaniem obiadu i przesadzaniem starego kwiatka żeby wyglądał jak nowy...
W między czasie listonosz przyniósł nagrodę- paczkę oczekiwanych motków włóczki.
Chwila przerwy, bo podłoga schnie
Uff...prawie już widać koniec tej żmudnej roboty.
Na szydełku zaczęłam serwetę, w sumie to dwie na stolik z Ikei dla mojej córki.
Wzór z elementów będzie obrobiony na około.
Kordonek bawełniany Nowosolski, bardzo fajnie się układa, więc serwetki przybywa.
A czytelniczo "Niebezpieczny dar" to po trochę thriller, sensacja, z elementem fantastycznym.
Bohaterami książki są ludzie z pond realnymi zdolnościami w różnych dziedzinach.
Żyją między normalnymi ludźmi, ale ich wspólna symbioza może okazać się zgubna.
Książka dość mocno mnie wciągnęła, więc polecam:D
środa, 24 czerwca 2015
NURMILINTU...cokolwiek to znaczy
Witam serdecznie !!!
Nurmilintu, brzmi tajemniczo i może trochę orientalnie ?
I zapewne Wam znane- jest chustą w kształcie skrzydła.
Właśnie wskoczyło na druty i z przyjemnością się dzierga.
Wzór jest bardzo wdzięczny, prosty i można się nim bawić stosując różne kombinacje koloru.
Zaprojektowana przez Heidi Alander i udostępniona darmowo na Ravelry
Wykorzystałam motek Nako moher specjal, który został mi z chusty dla mamy
Do czytania zaproponuję dzisiaj dwie książki.
Oby dwie to czytadła "babskie" z którymi na przemian się zaprzyjaźniłam.
Pierwsza "W krainie białych obłoków" to saga rodzinna.
Autorka przenosi nas w dziewiętnasty wiek do Nowej Zelandii z jej pięknymi krajobrazami, maoryskim folklorem.
Obszerniejszy opis znajdziecie na LC
Druga "Ostatnie pięć dni" jest mocno emocjonalna z tych z fabułą co to konieczne są chusteczki.
Czytając tą książkę znaczenie słów: nigdy nie wiadomo co przyniesie jutro... nabiera realnego znaczenia.
Żyjemy sobie spokojnie z poczuciem mniejszej lub większej stagnacji i pewnego razu los przynosi nam wiadomość, która zmienia wiele, a może wszystko ?
Opis i opinie innych na LC
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Z ostatniej chwili
Wczoraj wieczorem ukończyłam chustę. Zaliczam ją do chusty czerwcowej w ramach zabawy u Maknety
Dzisiaj spacer i parę fotek z ostatniej chwili.
piątek, 12 czerwca 2015
Słońce, woda, grill i druty...finisz
Mój radośnie kolorowy sweterek ukończony.
Mimo, że wolę ubierać się bardziej w kolory stonowane to ten sweterek na prawdę przypadł mi do gustu.
Chyba, tak radośnie podziałał na mnie początek lata:D
Sesja wieszakowa
Wzór pochodzi z gazety sandra 5/15

Zużycie włóczki; cztery motki Almina 8/4 MTP
nie całe trzy motki Elian Nicky (tu)
Druty nr 3,5
Mimo, że wolę ubierać się bardziej w kolory stonowane to ten sweterek na prawdę przypadł mi do gustu.
Chyba, tak radośnie podziałał na mnie początek lata:D
Sesja wieszakowa
Wzór pochodzi z gazety sandra 5/15
Zużycie włóczki; cztery motki Almina 8/4 MTP
nie całe trzy motki Elian Nicky (tu)
Druty nr 3,5
środa, 10 czerwca 2015
Słońce, woda, grill i druty...
Witam wszystkich w tak słoneczny dzień:D
Tak się ucieszyłam tym ostatnio zrobionym swetrem, że postanowiłam iść za ciosem i w piątek na druty wskoczył kolejny.
Mam już zrobiony nie cały tył i prawie przód
Dzisiaj zmagam się z podkroję pod pachę, niestety muszę ten mały kawałek spruć :( schemat schematem, a rzeczywistość inna...
Piękna pogoda w długi weekend sprzyjała nam wszystkim. Słońce, woda, grill i druty połączone w jednym-pełny relaks. Między tym jeszcze książka to jest to co lubię...
A książka bardzo dobra "Czarne nenufary" Michel Bussi to druga pozycja tego autora którą czytam i po raz drugi jestem totalnie zaskoczona. Przede wszystkim urzekł mnie nie codzienny jak na powieść kryminalną styl i język. Odbiega on od wszystkich do tych czas przeczytanych prze zemnie tego gatunku książek.
W zamian za opis ( tu ) fabuły przytoczę cytat:
Tak się ucieszyłam tym ostatnio zrobionym swetrem, że postanowiłam iść za ciosem i w piątek na druty wskoczył kolejny.
Mam już zrobiony nie cały tył i prawie przód
Dzisiaj zmagam się z podkroję pod pachę, niestety muszę ten mały kawałek spruć :( schemat schematem, a rzeczywistość inna...
Piękna pogoda w długi weekend sprzyjała nam wszystkim. Słońce, woda, grill i druty połączone w jednym-pełny relaks. Między tym jeszcze książka to jest to co lubię...
A książka bardzo dobra "Czarne nenufary" Michel Bussi to druga pozycja tego autora którą czytam i po raz drugi jestem totalnie zaskoczona. Przede wszystkim urzekł mnie nie codzienny jak na powieść kryminalną styl i język. Odbiega on od wszystkich do tych czas przeczytanych prze zemnie tego gatunku książek.
W zamian za opis ( tu ) fabuły przytoczę cytat:
[ W miasteczku żyły trzy kobiety.
Pierwsza była zła, druga była kłamczuchą,trzecia była egoistką.(...)
Trzecia była najzdolniejsza, druga była najsprytniejsza,
pierwsza była najbardziej zdeterminowana.
Jak myślicie, której udało się uciec? ]
Zachęcam do rozwiązania zagadki.
Wracając do weekendu...to odkryliśmy stare miejsce na nowo.
Czasem tak jest, że swego nie znacie, cudze chwalicie.
Nie daleko naszego domu są stawy hodowlane i bardzo często chodzimy tam z psem na spacery.
Miejsce to dość urokliwe, ale nigdy nie wpadliśmy na to żeby dłużej spędzić tam czas.
W końcu ktoś pomyślał żeby grilla odpalić. Pomysł okazał się znakomity:))
A to nasza ukochana królowa grilla
środa, 3 czerwca 2015
Sweter z długimi bokami
Po tak długim czasie utyskiwania na swetry w moim wykonaniu, skończyłam w recie nie symetryczne dzieło. Metodą prób i błędów, bo prułam tylko dwa razy.
Raz , bo za mało oczek w obwodzie, a drugi, bo przy mierzeniu sama spuściłam parę rzędów. Ogólnie robiłam wszystko na wyczucie i mogę powiedzieć, że z efektu końcowego jestem zadowolona:))
Ciekawy jest ten rękaw. W rzeczywistości jest lejący i dla tego można go podciągnąć do 3/4 długości rękawa lub opuścić na długi.
Włóczka dość podatna do układania się blisko ciała, więc musiałam trochę na wdechu pozować do tych fotek:D Niestety tu i ówdzie oponka się pojawia...:(
Zużycie włóczki to nie całe sześć motków pięćdziesiąt gram jeden Elian Nicky ekri
Wzór pochodzi z gazety Dianie EXTRA Druty i szydełko 1/2015
Wzór pochodzi z gazety Dianie EXTRA Druty i szydełko 1/2015
Ilość nabranych oczek różni się od tych z gazety, bo włóczka inna stąd też prułam na początku moją robótkę. Stanęło na nabraniu 212 oczek i tak jest dobrze.
Książkę w dalszym ciągu czytam tą samą i dodam, że to na prawdę dobra powieść z serii:Nowej prozy polskiej.
Rzadko kiedy spotyka się książkę tak wielowątkową, która daje przyjemność czytania miłośnikom thrillerów i zwolennikom intrygi kryminalnej, i tym skupiającym się na ludzkich przypadłościach pokaleczonych życiorysem bohaterów.
Akcja osadzona jest mocno w czasach współczesnych,ale jednocześnie przenosi nas do czasu, gdzie podjęto nie właściwe decyzje, błędnie oceniono swoje szanse. Dokonano zbrodni i okrucieństw, po czym wybielono samych siebie. A wszystko to w rozliczeniu czasu na płaszczyźnie historii współczesnej Berlina i Europy Środkowo-Wschodniej.
środa, 27 maja 2015
Sweter z długimi bokami ...
....moja zmora nie dokończona.
Witam wszystkich w ten chłodny i mokry maj...brrr...
Jakiś czas temu zaczęłam sweter . Napalona byłam na niego jak łysy na grzebień.
Niestety mój zapał szybko się skończył jak przy każdym swetrze, więc pozwoliłam mu odpocząć lub bardziej to ja odpoczęłam od niego. Pozostały mi tylko rękawy, tak nie wiele a za razem najwięcej roboty, ale w końcu wzięłam się do pracy. Nie lubię spraw nie do kończonych, a jeszcze bardziej nie lubię nieudanych prac które wiszą w szafie. Suma sumarum kiedyś i tak je spruję i przerobie na cokolwiek innego tylko nie kolejny sweter.
No dobra...może ten mi wyjdzie...:D
W między czasie zrobiłam bieżnik w koła i cieszy oko.
Przeczytałam nie zbyt mądrą książkę pt."Zimowe dzieci"– historia niby intrygująca, ale połączenie wielu gatunków z pogranicza horroru, thrillera psychologicznego i dramatu obyczajowego, nie połączyły się w całość. Stąd powieść traci na swojej wartości.
Zbyt lekka stylistycznie żebym mogła się nią zachwycić.
Myślę, że bardziej przypadłaby do gustu młodzieży, choć osobiście nie polecam .
W gąszczu literatury, na prawdę można znaleźć lepsze książki z tego samego gatunku.
Witam wszystkich w ten chłodny i mokry maj...brrr...
Jakiś czas temu zaczęłam sweter . Napalona byłam na niego jak łysy na grzebień.
Niestety mój zapał szybko się skończył jak przy każdym swetrze, więc pozwoliłam mu odpocząć lub bardziej to ja odpoczęłam od niego. Pozostały mi tylko rękawy, tak nie wiele a za razem najwięcej roboty, ale w końcu wzięłam się do pracy. Nie lubię spraw nie do kończonych, a jeszcze bardziej nie lubię nieudanych prac które wiszą w szafie. Suma sumarum kiedyś i tak je spruję i przerobie na cokolwiek innego tylko nie kolejny sweter.
No dobra...może ten mi wyjdzie...:D
W między czasie zrobiłam bieżnik w koła i cieszy oko.
Przeczytałam nie zbyt mądrą książkę pt."Zimowe dzieci"– historia niby intrygująca, ale połączenie wielu gatunków z pogranicza horroru, thrillera psychologicznego i dramatu obyczajowego, nie połączyły się w całość. Stąd powieść traci na swojej wartości.
Zbyt lekka stylistycznie żebym mogła się nią zachwycić.
Myślę, że bardziej przypadłaby do gustu młodzieży, choć osobiście nie polecam .
W gąszczu literatury, na prawdę można znaleźć lepsze książki z tego samego gatunku.
W tej chwili czytam powieść pt. "Magik" Magdaleny Parys.
Nie wiele mogę o niej powiedzieć. Jestem dopiero na ponad setnej stronie, ale wciąga.
Co do fabuły to zainteresowanych odsyłam na portal Lubimy czytać
środa, 13 maja 2015
Małe, duże koła...
... połączone w bieżnik.
W poprzednią środę i sobotę nie było mnie na blogu, co nie znaczy, że do nie których z Was nie zajrzałam.
Moją nieobecność spowodowało zamieszanie rodzinne. Mianowicie wyprowadzka mojej jedynej córki z domu.
Pakowanie, sprzątanie, niepokój ogólne podniecenie i godziny analiz psychologi brukowej na temat życia.
Uf...! Dziecię już wyfrunęło z gniazda, pewno nie jedna z Was zna to uczucie dziwnej pustki, a za razem radości, że jednak jest tak jak być powinno.
Między tym zwariowanym tygodniem oczywiście znalazłam czas na robótki ręczne.
Już jakiś czas temu zaczęłam prace nad bieżnikiem w koła. Wzór bardzo prosty, akurat dający trochę wytchnienia w tym galimatiasie. Nie ma to jak stawianie słupków na szydełku-czynność jak najbardziej odstresowująca.
Czytelniczo -Michel Bussi - francuski autor obsypany ośmioma nagrodami powieści "Samolot bez niej" jest na pewno książką o niesłychanie intrygującej fabule.
Z katastrofy samolotu cudem ocalało niemowlę, dziewczynkę. Problemem jest to, że zgłaszają się po nią dwie rodziny. Mamy rok 1980, badania genetyczne to odległa przyszłość. Przez 18 lat prywatny detektyw próbuje rozwiązać zagatkę, ale tuż przed zakończeniem ginie w nie określonej sytuacji. Pozostawia po sobie zeszyt z zapiskami śledztwa.
Czy sprawa się wyjaśni? Przeczytajcie, polecam:))
Czyta się nie zwykle szybko. Powieść jest tak skonstruowana, że najlepiej by było przeczytać za jednym podejściem.
Może nie do końca jest to kryminał, ale jest tak mocno naszpikowana tajemnicami. Autor stawia cały czas pytania które wzbudzają w czytelniku niesamowitą ciekawość która prowadzi nas do ostatniej strony.
Dziergam kordonkiem Nowosolskim i oliwkowym Perle 8
Najpierw entuzjazm i szybko nuda...:((
wtorek, 12 maja 2015
Plany czytelnicze
Moje plany czytelnicze na miesiąc maj/czerwiec są może nie wielkie, bo tylko cztery książki w tym jedną już kończę, ale za to dość obfite w strony.
Do tomiska "Magik" Magdaleny Parys zabieram się już od dawna.
"Miniaturzystka" Jessie Burton, też swoimi gabarytami nie zachęca, ale mam nadzieję, że przeniesie mnie w inną rzeczywistość.
Za to "Złodziejki czasu" Hanny Cygiel dostarczą lekkiej rozrywki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




