środa, 24 lutego 2016

/WDiC 43/ Strach się bać Stephen King po raz pierwszy

Witam i spieszę z raportem:D

Tydzień temu nie było mnie na WDiC, bo też nic szczególnego się nie działo.
Dziergałam spokojnie ten sam bieżnik z elementów i zmagałam się z paroma książkami.
Po skończeniu bieżnika dorobiłam jeszcze taką samą serwetkę do kompletu na komodę.




Jak pech, to pech...czytelniczy mnie ogarnął.
Najpierw "Sedinum" . Książka ta niestety mnie pokonała.
Porównywana jest do twórczości Dana Browna i coś w tym jest, że książka w połowie mnie znużyła.
Kodem Leonarda da Vinci, też się nie zachwyciłam i mimo moich parokrotnych podejść do filmu zawsze zasypiałam.
To tyle z porównania.
Sama nie wiem, czym się kierowałam przy wyborze "Sedinum" (?)może szybszej, wartkiej akcji(?)
Dostałam nudne opisy  topografii miasta  i masę przytłaczającej historii Pomorza, ponadto niektóre wątki nie były zbyt przekonywająco wytłumaczone.
Kolokwialnie mówiąc: taki zamulacz, tajemnica jest ale gubi się w gąszczu niepotrzebnych opisów.

Następna pozycja wpadła w moje ręce  zupełnie przypadkowo.
"Mroczna połowa" -myślę sobie: może warto, King mistrzem gatunku przecież jest.
 I, jakże ogromne rozczarowanie mnie spotkało:((wielkie:(((

 Z góry przepraszam tych którzy uwielbiają Stephena Kinga.
Jednak nie mogłam się powstrzymać od małej dygresji.
Prócz paru ekranizacji i to nie wszystkich dobrych, nie znam twórczości literackiej Kinga, ale śmiem twierdzić, że porównanie do innych książek podobnego gatunku ma spore.
„Mroczna połowa” jest pierwszą książką jaką przeczytałam i zawiodłam się , bardzo się zawiodłam.

Książka była nudna i przewidująca, nie było napięcia, ani dreszczyku.
Postacie były takie sobie. Ani to kryminał, ani horror
Wpędziłam się w przysłowiowe "maliny"
Wiem, że King ma wielu fascynatów i chyba tylko fascynatów, bo tylko oni doszukają się w tej powieści wątków osobistych autora.
Spory kawałek autor poświęca na wzmianki o walce z alkoholizmem, frustracji związanej z niemocą twórczą oraz wrażliwością artysty.

Nie rozumiem jak ktoś o tak wielkiej popularności może napisać taki gniot.
Nasuwa mi się tylko jedna myśl: marketing żerujący na nazwisku i łatwa kasa.

Wśród twórczości na pewno znajdzie się jakiś przyzwoity tytuł np. "Zielona Mila" której ekranizacje widziałam parokrotnie i bardzo mi się podoba.
Myślę, że książka musi być znakomita, może kiedyś przeczytam.
Póki co w wyborze tytułów będę ostrożniejsza.




Dzisiaj zaczęłam czytać "Dziady"Pawła Goźlińskiego.
To dopiero petarda, w życiu nie czytałam tak pokręconego kryminału !!!
Dość irytująca, a za razem śmieszna ta książka. Ironia w stylu Kac Wawa.
Nic więcej o niej nie napiszę, na razie ...
Odsyłam Was na stronę Lubimy Czytać i na blog Jarosława Czechowicza świetna recenzja-polecam.



Kończę zdjęciem, chciałabym napisać: bieżnika, ale tak na prawdę to ogromnie cieszę się z mojego nowego nabytku jakim jest podstawa starej maszyny Singera.
Bardzo długo o niej marzyłam i w końcu mam! Ogromnie mnie cieszy:D
Stoi na niej monitor, klawiatura, a obok komputer i to stąd do Was piszę.
Pozdrawiam:))Ewa



środa, 10 lutego 2016

/WDiC 42/ Bieżnik

:-) Witam w ten bardzo ponury dzień.
    U mnie pada śnieg na przemian z deszczem i wieje wiatr....ble,ble,ble...:-(
Ale co tam, ja to nawet taką pogodę lubię, pod warunkiem, że nie muszę wyjść z domu.
A to nie zawsze się udaje:(
W taki dzień uwielbiam się zatopić z książką i robótką w ręku. Sama przyjemność...
Do rzeczy: dzisiaj dzień WDiC z Maknetą i z Wami.
Skończyłam fioletowy sweter, ale niestety nie mam jeszcze gotowych zdjęć do pokazania, bo aura mi nie sprzyja, może niebawem...
Kończąc ten sweter bardzo tęskniłam za szydełkiem, dlatego tak mi to mozolnie szło.
Na razie mówię drutom: nie i postanowiłam odnowić znajomość z kordonkiem.
Poszperałam u nie których z Was i na blogu Babuchowe robótki znalazłam taki oto wzór na bieżnik
Wczoraj z wielką przyjemnością zasiadłam do dziergania.



W między czasie czytam "Sedinum" Leszka Hermana
Ta tajemnicza książka zaczyna się od częściowego zawalenia się biurowca.
Katastrofa odsłania, nieznane nikomu podziemia, w których, zdumionym oczom odkrywców ukazuje się wrak, niemieckiej ciężarówki, z trupem za kierownicą, a na pace zaś sarkofag.
Od tego momentu, wszystkie wydarzenia nabierają takiego tempa, że nie można się za bardzo oderwać od czytanych kartek.
Notabene, ostatnimi czasy media huczały o znalezionych podziemiach kryjących tajemniczy pociąg.
Myślę, że książka wpisuje się w czas obecny.
Książki jeszcze nie przeczytałam do końca ale wydaje mi się niezwykle ciekawą i zajmującą lekturą.



niedziela, 31 stycznia 2016

Wyzwanie fotograficzne- ZIMA


Witam wszystkich, którzy chcą zerknąć na moje fotografie.

Dzisiaj dzień na podsumowanie zabawy fotograficznej u Reni
Biorę udział w wyzwaniu po raz drugi. Pierwszy był jesienny i uwinęłam się z nim w jeden dzień.
Niezmiernie się cieszyłam na obecny, ale muszę się przyznać, że sprawił mi wiele kłopotu.
Myślę, że to zima trochę mnie spowolniła, nie miałam ani pomysłów ani chęci do szukania inspiracji.
Jak widzę u niektórych z Was, też podobny stan się utrzymywał.
W końcu nadeszła mobilizacja i ostatnie fotki robiłam dzisiaj żeby dopełnić całości.
Zapraszam do oglądania:))




1. widok - zawsze piękny


2. do góry - warto się wspinać



3. zimno - to była zimna wpadka...brrr...:(



4. śniadanie - fundament dnia


5. cisza - najgłębsza wieczorem





6. daleko 



7.  odbicie


8. leniwie - ale nie samemu...


9. kubek - zwyklak, ale mój ulubiony :D


10. biały - śnieg



11. pysznie - sernik czekoladowy...pycha....:))




12. płomień - mój domowy kominek na stelażu ;)



13. pośród drzew - śnieg się trzyma


14. z bliska - widać lepiej




15. pusto - zawsze po świętach



16. ślady - te największe mojej tygrysicy


17. na niebie - chmurki pierzaste


18. w kuchni - zawsze znajdzie się łakomczuch


19. w czerwieni - stół świąteczny



20. choinka - dla wszystkich


21. świątecznie - i na bogato


22. przyjaciel - już odszedł


23. w zimie - spacery


24. płatki - śniegu



25. lubię - gdy pada śnieg


26. przyjemności - wiele...








środa, 27 stycznia 2016

/WDiC 41/ Bochen chleba

Przychodzi środa i czasem jest tak ,że nie za bardzo mamy o czym pisać.
Wydaje nam się, że nic się nie dzieje. Nic mylnego!
Fakt, jest czas, w którym mamy przestój w czytaniu, bo akurat nie trafiliśmy we wciągające czytadło lub po prostu nie mamy zwyczajnie czasu w dzień, a wieczorem to już oczy same lecą.
U mnie  właśnie taki stan nastąpił z przyczyn wyższych.
Mianowicie w środku zimy(nie zimy) od trzech dni mam remont pokoju-sypialni.
Każdy by się spytał czemu w taką porę roku? Niestety nie było to zależne od nas tylko od stolarza notabene mojego kuzyna, który wykonuje nam szafę i parę półek już prawie cztery miesiące.
Sami wiecie jak to jest z rodziną;)mam nadzieję, że chociaż taniej będzie:))
Tak więc mieszkanie do góry nogami przewrócone, dobrze chociaż, że kompa odpaliłam prowizorycznie w kuchni. A mam niestety stacjonarny.
Z drutów fioletowy (tu) też jeszcze nie zszedł. Zostało mi trochę rękawa i plisa....cóż siła wyższa:D

Ale żeby tak do was na pusto?...nie do końca.
W niedzielę zrobiłam chleb na zakwasie i dzielę się przepisem:



Najpierw przygotowujemy zakwas:
Dzień I :
W szklanej misce mieszamy 150 g. mąki żytniej typ:720 i 150 ml. wody.
Szczelnie przykrywamy folią aby zakwas nie wysechł.
Odstawiamy w cieplejsze miejsce na 12 godzin.
Dzień II :
Dokarmimy zakwas: 150 g. mąki żytniej typ:720 i 150 ml. wody.
Dzień III :
Dokarmimy zakwas: 75 g. mąki żytniej i 75 ml. wody.
Oczywiście za każdym razem mieszamy całość.
Dzień IV : pieczemy
Do osobnego naczynia władamy:
-280 g. mąki żytniej
-360 g mąki pszennej
-420 g. zakwasu
-18 g soli
-400 ml. wody
-6 g. drożdży
-1 płaska łyżeczka cukru
  Ponad to:
To co lubimy, czyli: otręby ziarna słonecznika, dyni, siemienia jak ktoś lubi.
Ogólnie ma być zdrowo!
Wszystko razem mieszamy mikserem i nakładamy  zwilżonymi olejem rękoma do formy.
Ja używam kek-sówki o długości 35 cm.
Tak napełnioną formę pozostawiamy do wyrośnięcia.
Górę chleba smarujemy jajkiem i posypujemy ziarnami.
Piekarnik rozgrzewamy do 200-stu stopni  C.
Pieczemy 40 min. a następnie zmniejszamy temperaturę do 180 i pieczemy jeszcze 20 min.
Jeśli nie macie swoich wypróbowanych przepisów na chleb to polecam ten.
Wiele razy robiony prze-zemnie i moją córkę. zawsze nam wychodzi.
Na prawdę prosty, zdrowy i smaczny- przez kilka dni.

środa, 20 stycznia 2016

/WDiC 40/ Fioletowy

Witam wszystkich odwiedzających moją stronę.

Dzisiaj napiszę więcej o książce. Chyba nawet więcej czytam niż dziergam, ale pomału do przodu fioletowego swetra też przybywa.
Zaczęłam go dwa tygodnie temu i pisałam o nim w poprzednim poście-tu ,
Wracając do książki:
"Regulamin tłoczni win" to historia domu dla sierot, kierowanego przez doktora Wilbura Larcha.
Kobiety przyjeżdżają tu, żeby urodzić i zostawić nie chciane dzieci lub poddać się zabiegowi przerwania ciąży.
Akcja powieści obejmuje losy wychowanków, a w szczególności niejakiego Homera Wellsa, który po kilku nie udanych próbach zamieszkania z rodziną zastępczą - postanawia zostać w ośrodku i kształcić się pod okiem ukochanego opiekuna.
Jednak wkrótce przyjazd dwójki młodych ludzi wszystko odmienia i da początek dramatycznej inicjacji, która pozwoli chłopakowi w pełni ukształtować swoją osobowość, a tak że pogląd na świat.
Jeśli nawet czytając tą książkę z początku wyda nam się naszpikowana patosem aborcji i może nie jednego zniesmaczyć  to namawiam do jej przeczytania wszystkich zwolenników, przeciwników i tych którzy zdania wyrobionego nie mają, bo książka bardzo wciąga.
Autor nie ucieka od trudnych zagadnień: Czy aborcja jest zabójstwem? Irving nie daje odpowiedzi, choć rozbudowuje problem na wielu stronach.
Innym zagadnieniem jest dożywotnie piętno sierocińca, które niesie przez swoje młode życie główny bohater.
Po mimo słodko - gorzkiej prawdy książka jest cudowną wielowątkową opowieścią w której czytelnik znajdzie dosłownie wszystko - ciepło rodzicielskiego oddania, miłość, przyjaźń i tragedię.
Irving należy do bardzo wymagających autorów, to też książce trzeba poświęcić więcej uwagi żeby wyciągnąć z niej to co najlepsze. A najlepszy jest gawędziarski styl. Pozwala wsiąknąć w kartki chcąc czytać więcej i więcej.
Po za tym piękny język, trudne zagadnienia wiele refleksji -to wszystko bardzo mnie zachęciło do odkrycia Irvinga na nowo. Muszę przyznać, że nie jest to moje pierwsze spotkanie, nie wszystkie książki mi się podobały. Czytałam je dawno, gdy byłam o wiele młodsza, może po prostu w tedy ich jeszcze nie rozumiałam.
Nie bez kozery książka jest wznawiana, bo to godna pozycja czytelnicza.
Powstała też ekranizacja, ale nie miałam okazji widzieć. Myślę, że zostanę przy egzemplarzu

 John Irving "Regulamin tłoczni win" - ZNAKOMITA
Polecam tym, którzy szukają w książce większej głębi, cokolwiek miałoby to znaczyć;)



środa, 6 stycznia 2016

/WDiC 39/ Nowy rok, nowe wyzwania...

Nie należę do osób, które coś tam sobie postanawiają, planują.
Dziesięć lat temu nie potrzebowałam nowego roku by rzucić palenie. Ani długiej listy książek do przeczytania, bo i tak zawsze mi towarzyszą.
Wybór wzoru czy koloru zależą bardziej od nastroju niż większych przemyśleń. A wybór włóczki od zasobności portfela, nie zawsze mojego;)
Drobne wybory raczej dzieją się pod wpływem chwili i impulsu.
W tym roku pewno będzie tak samo: myślę.
W ubiegłym roku tak bardzo zaraziłam się, z resztą od Was robieniem swetrów na drutach, że w nowy rok wkraczam z nowym projektem swetrowym.
Tym razem z alpaci Dropsa, którą kupiłam na ostatnich przecenach z czego nie zmiennie jestem zadowolona.
Włóczka miękka i przyjemna w dzierganiu.
Zresztą, co ja tam będę się *jarać-same wiecie jaka super jest ta włóczka:))
Wzór wybrałam z najnowszej Sandry 1/2016
Numer ten zawiera sporo fajnych splotów, polecam.




Wybór książki, to bardziej chęć na gatunek lub wpływ opinii innych czytelników. Czasem mody. Wiecie: bo teraz to wszyscy czytają...
Oczywiście nie zawsze się to spełnia. W jednym dniu wydaje mi się, że potrzebuję literatury pięknej, a za parę dni tęsknię już do thrillera. I tak sobie żongluję tytułami.
Nie dawno przeczytałam dwie książki polecane przez Was i na prawdę tytuły wstrzeliły się w mój gust.
Pierwsza to "Białe róże dla Matyldy" Magdalena Zimniak
Przepraszam ale nie pamiętam u której z Was ją podłapałam. Choć znam autorkę, pewno sama nie sięgnęłabym po nią.
Z góry dziękuję:-)
Druga to "Pół słówka"Blanca Busquets znalazłam  u Wioli tu
Oby dwie pozycje to typowe pochłaniacze czasu. Łyka się w dwa dni lub jak kto woli zarwaną noc.
Nie będę się rozpisywać na temat fabuły. Trafne opisy znajdziecie na portalu Lubimy Czytać.

Pozdrawiam:)Ewa

sobota, 2 stycznia 2016

Podsumowanie roku 2015

Przeglądając książki, które przeczytałam w minionym roku sama się bardzo zdziwiłam i to wcale nie pozytywnie:(
Tylko 31 pozycji przeczytanych, nie licząc gniotów. A było ich trochę, to i tak stanowczo za mało w porównaniu do poprzednich lat. Suma czasem przekraczała nawet ponad 40 książek w roku.
Trzeba się przyznać:wypadłam blado...może to dla tego, że nie czytam książek do końca, jak mi się nie podoba to bez żalu odkładam.
Nic to...za to powstało więcej dzierganek mniej lub bardziej udanych.

W tym roku nie mam  jednej szczególnej książki o której mogłabym napisać.
Większość przeczytanych książek sprawiło mi na tyle dużo przyjemności, że zaliczam je wszystkie do bardzo dobrych powieści.
Powiedziałabym, że poszłam bardziej w jakość niż w ilość, a może z wiekiem robię się bardziej wybredna?
Jednak...moim odkryciem roku jest francuski pisarz thrillerów  Michael Bussi
Bardzo lubię ten gatunek literacki, to też miłą niespodzianką było pojawienie się na rynku książek nowego autora.










Samolot bez niej










Czarne nenufary

A to cała lista 2015 roku




Podsumowując ubiegły rok w tym co stworzyłam na drutach i szydełku to jestem zadowolona.
Przede wszystkim dla tego, że wróciłam po bardzo długim okresie do robienia swetrów

A to moje prace.


czwartek, 31 grudnia 2015

Szczęśliwego Nowego Roku...




Stary rok mija lecz
marzenia zostają,
niech one Wam
wszystkim się spełnią
i z Nowym Rokiem
niech los się odmieni
a ogród życia wnet się zazieleni.

:)
Niestety nie zdążyłam na wczorajsze spotkanie, więc z przyjemnością dotłaczam dzisiaj niosąc Wam najserdeczniejsze życzenia na Nowy Rok.
Oczywiście dzielę się tym co robię, a robię nie wiele, bo na drutach cały czas ten sam szalik (tu)
Za to czytam więcej. Po przeczytaniu domu letniego z basenem (Lubimy Czytać)
wzięłam do ręki "Zagubione bagaże" to przesympatyczna opowieść o czterech synach jednego ojca.
Rodzeństwo rozsiane po całej Europie szuka zrozumienia dla zaginionego ojca. (LC)


Jeszcze raz życzę Wam wszystkiego najlepszego i udanej zabawy Sylwestrowej ;-)
Pozdrawiam :))Ewa

środa, 23 grudnia 2015

Wesołych Świąt




Pewno jak u wielu z Was przygotowania do dnia jutrzejszego są bardzo napięte.
Wiele już przygotowałam i będę mogła jutro spokojnie obchodzić ten jeden ważny dzień w roku jakim jest Wigilia Bożego Narodzenia.
Tak bardzo pochłonęły mnie przygotowania świąteczne, że i czytanie i dzierganie zeszły na plan dalszy.
Wieczorem poczytuję "Dom letni z basenem" Hermana Kocha, książka dość kontrowersyjna, dość mocno obnażająca człowieka. Jak na okres przed świąteczny może być za ciężka.

Czas świąt to czas refleksji, radości, spotkań z najbliższymi.
Życzę Wam wspaniale spędzonego czasu przy świątecznym stole.
Dużo pięknych prezentów, ciekawych książek i oczywiście dużo... miękkiej włóczki.
Spokoju i zdrowia :) Ewa

środa, 16 grudnia 2015

/WDiC 36/ Gonitwa myśli...


:-)
Och !Dzieje się, dzieje.
Czas przed świąteczny to dla mnie istna gonitwa myśli.
Plan co tu ugotować, kupić, posprzątać itd. rośnie w głowie. I gromadzi się ten potok myśli co raz to większy i większy, aż spać nie można.
Tak też się składa, że w piętrzącym stosie książek na razie nie mogę znaleźć tej na którą miałabym ochotę.


To aktualnie 6 książek czekających do przeczytania.
Jednak zachęcę Was do książki, którą nie dawno skończyłam i była to powieść niesamowicie wciągająca.
"Białe róże dla Matyldy" Magdaleny Zimniak


Rewelacja !
Nie dajcie się zwieść tą subtelną, delikatną okładką.
Książka jest do bólu wstrząsająca.
Czytając ją, podobnie jak główna bohaterka, traciłam oddech.
Autorka stworzyła naszpikowane emocjami arcydzieło.
Dla mnie uczta czytelnicza w każdym słowie.
Polecam, bardzo...bardzo...:)







AKCESORIA nr 1/2015


Między różnymi decyzjami dnia codziennego oczywiście dziergam na drutach.
W tym roku mimo nadchodzących świąt nie robię ozdób.
Skończyłam sweter oliwkowo-cytrynowy (tu). Niestety na razie nie nadaje się na stronę. 
Wyszły tak brzydkie zdjęcia...niestety w oświetleniu wieczornym w domu. Trudno się dziwić.
Jeśli ktoś chce podejrzeć to proszę (tu)
Skończyłam też czapkę i robię do niej szalik.





środa, 25 listopada 2015

/WDiC 35/ Oliwkowo-cytrynowy...


                                                                                               ...sweter moherowy...

Dzień dobry :-)

Co tam u Was słychać? Zimno? Mroźno? A może śnieg spadł?
U mnie niestety jeszcze nie, a mieszkam blisko gór. Widzę tylko w oddali lekko oprószone szczyty.

Zacznę dzisiaj od książek.
Właśnie wróciłam z biblioteki i do mojej przemyślanej listy wskoczyła niespodziewanie dodatkowa
pt. "Zagubiono znaleziono" kompletnie nie znanej mi autorki Brooke Davis.


Trzy punkty widzenia świata.
Trzy osoby, które usiłują zrozumieć życie, znaleźć swoje miejsce na ziemi.
Siedmioletnia dziewczynka właśnie weszła w okres, kiedy uświadamia sobie, że wszystko kiedyś umiera. W swojej księdze Nieżyłków odnotowała już śmierć dwudziestu siedmiu stworzeń. 
Przyszedł jednak czas by dopisać dwudziestą ósmą-śmierć jej ojca.

Agata, natomiast to osiemdziesięcio dwu  letnia wdowa, która od śmierci męża nie wychodzi z domu. Ukryta za zasłoną i bluszczem wyładowuje swój gniew i frustracje na obcych ludziach i przechodniach za oknem.

Jest też Karl, który w wieku osiemdziesięciu siedmiu lat zostaje oddany przez syna do domu starców. W momencie, gdy syn całuje go, mężczyzna przeżywa chwilę olśnienia i postanawia zmienić swoje życie....
Trzy punkty widzenia świata z perspektywy trzech różnych osób.
Troje zagubionych ludzi, którzy złamali wszelkie zasady i dzięki temu odkryli swój sens życia. 
Myślę, że dla odmiany czytanych i bardzo lubianych prze zemnie kryminałów, przeczytam literaturę piękną z nutą psychologi.

Ale to potem. 
Teraz czytam "Patron" Mateusza Lemberga. (opis znajdziecie na LC )
Do rąk wpadają mi różne gatunki książek i gdyby mnie ktoś spytał jakie są moje ulubione, to odpowiedziałabym, że chyba thrillery. Takie połączenie wątków obyczajowych z sensacją z odrobiną grozy. I taki jest właśnie patrol. Mało tego jest polskiego autora-co mi bardzo odpowiada.
Charakterystyczny jest jego styl- nieco humorzasty, przez co bardzo lekki w odbiorze w gąszczu mrocznych klasztorów. 



Natomiast robótkowo załapałam bakcyla na kolejny sweter.
Tym razem z innej włóczki z domieszką moheru w kolorze dziwnym: oliwkowo-cytrynowym.
Nie wiem co mnie podkusiło na ten kolor. Przecież bardziej on bliski blondynkom niż brunetkom.
Na zdjęciu wzór nie wygląda efektownie, bo roboczy.
Jak już go sklecę to na pewno się pochwalę.

Pozdrawiam Was ciepło:))Ewa

środa, 18 listopada 2015

/WDiC 34/ Rękawice



Witam wszystkich serdecznie :-)

Tak...,tak....,piękna jesień już za nami :((
U mnie dziś tak wieje, że dosłownie wszystko w okół wiruje, a w głowie huczy. Chyba halny rządzi !

Stwierdziłam, że trzeba  rękawice robić. Spacery co raz to zimniejsze.
Wiadomo w sklepach pełno tego towaru najczęściej sprowadzanego z Chin, a ja marzę o grubych i ciepłych.
Została mi resztka merino, więc wzięłam się do pracy. Przyznam się, że nie lubię robić na pięciu drutach, bolą mnie nadgarstki i w ogóle plącze się to wszystko.
Jednak chęć posiadania oryginalnych rękawic wzięła górę.
Lewą już skończyłam. Ale te paluchy jakieś takie tłuste mi wyszły, chyba do końca nie jestem zadowolona z efektu.




Napiszę dzisiaj o dwóch książkach.

"Bliźnięta z lodu" okazały się irytująco nudne.
Książka reklamuje się jako mrożący krew w żyłach thriller. Nic mylnego !
Tematem wiodącym jest żal i cierpienie po utracie dziecka. Jednej z bliźniaczek jak sam tytuł wskazuje. 
Z thrillera nie ma nic w sobie. Gdzieś od połowy zaczyna się tani horror, który niestety ale mnie nie wciągnął.
Miłośnikom mocnych thrillerów, nawet horrorów nie polecam.

Obecnie czytam jedną z powieści Jodi Picoult.
Większości z Was na pewno nie trzeba zbytnio przedstawić tej popularnej i lubianej na całym świecie autorki.
W jej dorobku literackim jest wiele świetnych pozycji. Ja czytam tę autorkę dość wybiórczo.
Nie wszystkie mi się podobają, ale to tyko ze względu na rozmaitość tematów, które podejmuje autorka. Sam charakter pisania jest jak najbardziej pozytywny. Jej książki czyta się z ogromnym zainteresowaniem. 
W  "Pół życia" którą właśnie czytam, poznajemy nie banalną historię zaczerpniętą ze wspomnień Shauna Ellisa, człowieka który zamieszkał z wilkami w celu lepszego ich poznania. Swoją wiedzę i doświadczenie spisał we wspomnieniach "Żyjący z wilkami"
W książce znajdziemy wiele emocji tych lepszych i gorszych stron naszego życia.
Myślę, że warto ją przeczytać choćby dla poznania relacji człowieka z dzikim zwierzęciem?
Jeśli ktoś nie lubi obyczajówek to odnoszę do literatury faktu "Żyjący z wilkami" Shaun Ellis, Penny Junor



Pozdrawiam odwiedzających :)
Trzymajcie się ciepło :-)) Ewa