Zmagania z chustą
Przeglądając blogi w poszukiwaniu inspiracji, natchnęłam się na dużą ilość pięknych chust i szalów ażurowych. Zauroczyły mnie te misternie wykonane prace i za wszelką cenę, postanowiłam spróbować własnych sił. Ha! żeby to było tak proste jak mi się wydawało na początku.
Myślę sobie: co to dla mnie. Przecież z drutami jestem zaprzyjaźniona praktycznie od lat szkoły podstawowej, tylko zapomniałam, że przerwę miałam w ażurach.
Najpierw poszukiwanie wzoru na chustę Semele. Jak znalazłam to nie mogłam tego schematu zrozumieć. Sama konstrukcja nijak miała się do mojej wyobraźni. Powoli wpadałam w frustracje,
a co raz częstsze klikanie myszką w niczym nie ułatwiało sprawy. Już po nocy mi się śniły te wzory. Nagle, leżąc wieczorem doznałam objawienia i w mojej głowie poczułam jasność.
Rano drukuję schemat, Zaczynam próbę i klops! Pokonały mnie 2 oczka lewe razem od spodu.
Jak tym cisnęłam w kąt...i szukam dalej. Oczywiście wszystkie schematy na Ravelry. Czarna magia, nic po polsku, Więc dalej kopię w necie. I tak wpadłam na Gail.
abc robótek
Myślę sobie: to jest to.
Podpierając się trzema blogami i youtube skumałam wzór!
Z euforią wzięłam się do roboty. Trwało to dwa dni non stop. Tak się zapaliłam, że obiadu nie ma, pies dziwnie na mnie patrzy. Całe szczęście, że córka w domu sytuacje ratuje.
Na trzeci dzień przypłaciłam to bólem kręgosłupa, a w dłoniach poczułam mięśnie o których istnieniu nie miałam pojęcia. Basta!Przerwa!
Ale nie...jak odłożyłam robótkę to chociaż zerknę. No i tak się na nią gapię, rozciągam
i PANIKA....zamiast trójkąta widzę jakiś RĄB. Na miłość Boską, myślę sobie: trzy dni wyjęte
z życiorysu i po co mi to było?
Bliska obłędu znów siadam do komputera i zawzięcie szukam odpowiedzi.
Okazuje się, że trzeba było uważać na lekcjach geometrii. Przecież rąb to równoległobok, który po wyprostowaniu dwóch boków daje obraz trójkąta. Eureka...!!! Całe szczęście, że nie poprułam robótki, a już byłam tak blisko.
I o to, proszę Państwa, jest! Piękna Gail, taka zgrabna i powabna. Tylko do czego ja ją będę nosić?
Nie uwierzycie, ale ta chusta trzyma się chropowatej ściany bez dodatkowych zaczepów.
Sesje fotograficzną zaplanowałam w plenerze. Niestety u mnie pada na przemian raz deszcz, raz śnieg i w dodatku wieje. Brrr... Jak tylko słońce się pojawi to dam lepsze zdjęcia.
cdn...jest słoneczko są zdjęcia tylko wieje wiatr:)
Pies też tam był i mrużył oczy ze zdziwienia

To już wiosna...prawie:)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Teraz coś o książce, którą czekała dość długo w kolejce.
"Sztuka kochania" - większość z nas doskonale pamięta. Szczególnie mojemu pokoleniu przypominają się chwile kiedy to ukradkiem z wypiekami na twarzy czytaliśmy tą "obowiązkową" lekturę.
Wspomnienia te są jak najbardziej pozytywne.
Po ładnych paru latach na rynku pojawia się biografia, jak że owiana tajemnicą pani Michaliny Wisłockiej, Uznałam, że koniecznie muszę przeczytać.
I, co? Fakt- osadzona w bądź co bądź ciekawych czasach naszego byłego ustroju, przemyca trochę ciekawostek tamtego czasu. Ale sama postać pani Wisłockiej może wydać się nieco ekscentryczna, Mnie wydała się mało ciekawą osobą, ale zachęcam do zapoznania się z tą biografią i wyrobienia własnego zdania.