Witam serdecznie:))
Och!...Jest super ciepło, wiosna na reszcie pokazała swoją ciepłą stronę. Od trzech dni ogrzewa nasze polsko-czeskie strony.
Stoję na moście łączącym dwa kraje, gdzie kultury się mieszają, a wspólny sport-park pozwala na wzajemne spotkania.
Nawet, gdy każdy mówi w swoim ojczystym języku to i tak wzajemnie się rozumiemy:)
A u Was:-wiosna się rozgościła, czy może dopiero nie śmiało zagląda?
Sweter zaczęłam robić z początkiem lutego. Trochę mnie zmęczył, bo niestety często prułam przód. Ale tak to jest, gdy robi się na tak zwane oko, a wzór i forma nie pozwalała mi na konkretne przymiarki.
Tu przydałby się manekin, może kiedyś kupię...
Najpierw czekałam dnia zakończenia, a potem na odpowiednią pogodę na zdjęcia.
Jak to pierwsze było uzależnione wyłącznie ode mnie, to na pogodę niestety nie miałam wpływu co opóźniało zrobienie fotek.
Dzień, w którym sweter spadł z drutów to moment mojej ulgi i satysfakcji. Sweter tak mocno mi przypadł do do gustu, że nie mogę się z nim rozstać. Zresztą nie tylko mnie, bo i największemu mojemu krytykowi- czyli córce:D
Obecnie dziergam w dalszym ciągu melanżowy sweter, słucham audiobooka Był sobie pies W.Bruce Camerona i czytam-raczej zatrzymałam się w połowie pierwszej części Zemsta i przebaczenie Joanny Jax. Uznałam, że perypetie dwóch kobiet żyjących w czasie międzywojennym to za duży przepych w temacie. Tym bardziej, że na ekrany wszedł serial pt. Wojenne dziewczyny.
A co przeczytałam?
Na reiście w całości książkę S.Kinga Przebudzenie
Po paru nie udanych książkach np. moja przed ostatnia czytana "Mroczna połowa" okazała się dla mnie kompletną klapą i gniotem w jednym. Pamiętam moje oburzenie.
I to w cale nie chodziło o metafizyczny temat, bo wiadomo chyba wszystkim o tym, że autor bazuje na pograniczu historii nadprzyrodzonych. Ale o infantylność w słowie, powieść podana w sposób irytujący w ręcz idiotyczny.
Dobra:-myślę sobie, przecież King to mistrz w swoim gatunku. Dam sobie jeszcze jedną szansę.
Tak sięgnęłam po Przebudzenie i krótko:-dla mnie historia na pograniczu życia i śmierci nie w moim stylu, ale w jakiej formie podana...z całym szacunkiem dla autora.
W prosty bardzo komunikatywny język wplecione przemyślenia bohatera, a raczej dwóch bohaterów dające wiele do przemyślenia na temat wiary, człowieczeństwa, moralności.
Po mimo dziwnej i mało prawdopodobnej historii warto książkę przeczytać. Im więcej o niej myślę, tym bardziej doceniam i polecam.
Ciekawa jestem Waszych opinii, doświadczeń z literaturą Kinga.
Pozdrawiam fanów autora. Pewno mnie nie lubią;D
Dane techniczne: włóczka szara-nie pamiętam jaka, bo ze sprutego swetra. Na pewno wełna, bo gryzie.
Brąz to Drops alpaca 0601 100g.
Bordowy i niebieski to Drops alpaca mix 3969 i 7240 50g.
Pozdrawiam:)Ewa
Piękny jest Ewo. Fason jest cudowny.
OdpowiedzUsuńsweterek bardzo ładny, ale wybacz moją uwagę przykuł piesio - mam takiego samego ;) :)
OdpowiedzUsuńPamiętam o Twoim bigusiu, nie raz widziałam fotki:)
UsuńPozdrawiam Cieszyn! :) Sweter świetny! Beagle.. ja mam bicolora :) U nas też wiosna, bynajmniej była do popołudnia kiedy spadł deszcz i temperatura spadła do 11C :) Ale to nic, bociany już widziałam, cytrynki, ropuchy i tonę zawilców :) Więc wiosna w pełni :)
OdpowiedzUsuńDziękuję:))
UsuńBeagle, pewno wiesz jakie to słodkie uparciuchy;)
Warto było pruć - bardzo fajnie wyszedł. :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za pozdrowienia! ;)) Teraz nie czytam, ale dużo przeczytałam Kinga i uważam, że jest bardzo sprawnym pisarzem, można nawet powiedzieć, że wybitnym w swoim gatunku. Nie wszystko jednak pisał na tym samym poziomie. Niektóre, zwłaszcza te mające być ambitnymi, dla mnie wydumane i pretensjonalne. Ale Cujo, Lśnienie, Gra Geralda - to klasyka. Ach, jeszcze jest kiepski w zakończeniach, to muszę przyznać. Jakby już nie starczało mu siły.
PS. I poznaję słonika od IK :))
Pewno, że warto pruć. Mnie jest zwyczajnie szkoda włóczki marnować, tym bardziej, gdy jest dobrej jakości.
UsuńPrzekonujesz mnie, myślę że sięgnę po Lśnienie.
Fantastyczny projekt, świetnie to wszystko obmyśliłaś:-)
OdpowiedzUsuńA z Kinga pamiętam tylko Lśnienie, którą to książkę uważam za jedną z najlepszych, jakie w życiu czytałam.
Projekt, nie do końca mój o czym zapomniałam napisać. Inspirowałam się modelem z czasopisma Sandra 10/2014. Zmieniłam szerokość pasków i trochę formę-dodałam kieszenie, bo je uwielbiam.
UsuńAle dziękuję za pochwały-zawsze są miłe:))
Sweterek nie da się nie lubić. Bardzo udanie dobrałaś tło do zdjęć. Ten most jakby stworzony do tego swterka, tak zgrana kolorystyka. Ze wstydem przyznaję się, że nie czytałam S. Kinga, dlaczegoś unikam takich książek...Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńChciałam zdjęcia na kamieniach, ale mój fotograf- mąż obrał inną drogę spaceru:(
UsuńMoże miał rację(?)
Sweter jest świetny. Kocham szarości, choć może niekoniecznie w połączeniu z bordo i brązem, za to z niebieskim jak najbardziej, ale i tak mi się podoba. Nie przypominam sobie, żebym czytała Kinga, może kiedyś, na przełomie podstawówki i liceum, kiedy to jeszcze lubiłam horrory, ale z tego co gdzieniegdzie o nim czytam wnioskuję, że ma tylu zwolenników, co przeciwników, a i ci pierwsi potrafią nieźle mu dokopać w recenzjach najnowszych książek.
OdpowiedzUsuńKinga bardzo lubię, choć nie wszystkie jego książki mi się podobają. Mroczna połowa też na mnie wrażenia nie zrobiła.
OdpowiedzUsuńOstatnio przeczytałam "Wielki marsz". Polecam. Nie ma tu żadnych potworów, oprócz ludzi.
Zrobiła na mnie wrażenie. Od pierwszej strony tak mnie wciągnęła, że ciężko mi było się od niej oderwać.
Teraz męczę "Joyland". Ta jest już napisana w całkiem innym stylu i jakoś nie może się rozkręcić mimo iż już widać koniec.
Pozdrawiam