**************************

**************************

piątek, 17 lutego 2017

Och! Już czwartek...


Witam serdecznie:)

Za bardzo nie mam co pokazać, bo robótkowo jestem dokładnie w ty samym miejscu co tydzień temu.
A wszystkiemu winien prezent, który dostałam na urodziny: wymarzony czytnik e-booków.
Ponad dwa lata zbierałam książki elektroniczne: widząc to moja rodzina ulitowała się nade mną i sprezentowała mi to zacne urządzenie.
Tak bardzo się cieszę, że najlepiej zamieściłabym tu same zdjęcia PocketBooka . Urządzenie rewelacyjne, choć książki papierowej z pewnością nie wyprze.
Jak przejdzie mi już ten bumm zachwytu to pewnie zatęsknię do przyjemności trzymania i dotykania książki:)
W tej chwili pochłaniam książkę za książką, wybieram, przebieram, czytam wyrywkowo i w ogóle zachowuję się jakbym na głodzie jakimś była. Wszystkie książki na raz bym chciała pochłonąć
Jasne:-rzecz nie możliwa



W tą przebrzydłą pogodę, która u mnie za oknem proponuję polskich autorów: Albenę Grabowską i cykl: Alicja w krainie czasów  oraz moje pierwsze i nie ostatnie spotkanie z Anną Sakowicz Szepty dzieciństwa



Okładka piękna ale nich Was nie zwiedzie, bowiem dawno nie czytałam  tak realistycznej książki obyczajowej.
"Szepty dzieciństwa" Anny Sakowicz  to historia o ludziach, którzy być może mieszkają za Twoją ścianą.
Książka o zwykłych marzeniach przeciętnego Polaka.
Godnym życiu i pułapkach jakie niosą za sobą takie pragnienia.
O egzystencji człowieka szeroko rozumianej wolności wyborów.
Polecam ksążkę z czystym sumieniem każdemu kto szuka literatury lekkiej w odbiorze, ale nie infantylnej.
Bowiem język literacki jest bardzo czytelny, a główna bohaterka bardzo dobrze nakreślona humorem przeplatanym dramatyczną prozą życia.





                                                                                                                                              Pozdrawiam:))Ewa

7 komentarzy:

  1. A ja się tak przymierzam do czytnika już od paru lat i na tym się kończy. Nawroty mam szczególne, gdy czytam w łóżku jakąś "cegłę";-), bo ręce bolą jak nie wiem co... Ale ostatnio nic nie czytam, więc i apetyt na czytnik nie dokucza, choć po Twoim wpisie, jakby się nieco obudził;-).

    OdpowiedzUsuń
  2. Przede wszystkim odkryłam przyjemność czytania na leżąco, dłonie są odciążone.
    Ale czytanie w ciemności, to na krótko. Oczy się jednak męczą.
    Może kiedyś ktoś wymyśli takie urządzenie co by tylko oczy zamknąć a treść w formie obrazu sama by się ukazywała:DD

    OdpowiedzUsuń
  3. Tablet zastępuje mi czytnik, a dzięki temu, że Adobe ma funkcję czytania nocnego, to i oczy po ciemku tak się nie męczą, jak już mi się zdarzy w środku nocy czytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam ochotę na czytnik, jako prezent pod choinkę i zmieniłam zdanie, bo też jestem zdania, że nic nie zastąpi papierowej książki. Jednak kiedy miejsca zaczyna brakować na zwykłe, może czas pomyśleć o czytniku. Jest to super sprawa na wyjazdy. Cieszę się Twoim szczęściem i zadowoleniem z tego urządzenia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja na czytnik nie mam co liczyć, ale i tak mam problemy z oczami więc ekran komputera to już jest dużo. Jak na razie przekonałam się również do słuchania więc czytam i słucham przy różnych zajęciach..

    Nie znam żadnej z pisarek, a sama również czytam teraz książke polskiej pisarki Anny Klejzerowicz.."Czarownicę".

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też używam czytnika ale chętnie wracam do książek papierowych:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie miec czytnik, tyle ksiazke mozna zmiescic na jednym urzadzeniu i zawsze je miec przy sobie. Ja tez czytam na czytniku, ale zawsze , jednoczesnie jakas ksiazke tradycyjna:) Ciekawe lektury nam zaprezentowalas:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń